Ekscelencja Arnold Wahnschaffe

                       

Sylwetka człowieka związanego z powiatem wałeckim, który wpłynął na historię Rzeszy Niemieckiej.

 

Rosenfelde

 

         Arnold Wahnschaffe urodził się 14 października 1865 roku w Rosenfelde (Różewie) jako pierwsze dziecko posiadacza rycerskiego Philipp’a Wahnschaffe i jego żony Hedwig’i z domu von Wangenheim. Niedługo cieszył się miłością matczyną, bo gdy miał dwa lata zmarła przy narodzinach jego siostry. Ojciec Arnolda poślubił po sześciu latach Agnes von Wangenheim, która dała mu trójkę dzieci: Walli, Gustawa i Marię. Trzecie małżeństwo z Getrudą z domu Hong zaowocowało kolejnym potomstwem: Erica, Agnes, Elizabeth, Dorothea i Anna. W kręgu tego licznego rodzeństwa Arnold Wahnschaffe spędził swoje dzieciństwo w wiejskim spokoju, wśród chłopców ze wsi, z którymi był związany w „zaufanej wspólnocie”. Jego szczególnym towarzyszem zabaw był „Lepie” Raatz – syn owczarza, w którego domu smakowały mu najbardziej pieczone placki ziemniaczane z łojem.

            Początki swojej edukacji Arnold rozpoczął w domu rodzinnym. W wieku 11 lat wprowadził się do internatu w Putbus na Rugii. Tam przygotowywał się na studia wyższe. W wieku 17 lat zrobił w Putbus maturę humanistyczną. Po maturze odpoczywał w Szwajcarii, a w Genewie postanowił doskonalić swoje wykształcenie ogólne. Niebawem podjął studia na uniwersytecie Heidelberg, a w korpusie „Saxoborussen” rozkoszował się wolnością studencką. W Berlinie złożył egzamin dziennikarski, potem został żołnierzem w „dragonach” w Schwedt. Po kilkurazowych ćwiczeniach militarnych doszedł do stopnia majora. Dalsze wykształcenie administracyjne uzyskał w Bonn, gdzie pracował jako referendarz (urzędnik) i doradca. Tutaj także aktywnie działał jako zastępca starosty. W roku 1897 został powołany na starostę do Landsberg a\d Warthe (Gorzów Wielkopolski). Praca w tym powiecie dawała mu dużo satysfakcji, ponieważ zyskał wśród tutejszych mieszkańców wielu przyjaciół, którzy otwierali przed nim swoje „domy i serca”. Tutaj poznał także swoją przyszłą żonę Irmę von Moellendorf, którą poślubił w roku 1905. Owocem miłości była dwójka dzieci: Helma – urodzona 27 stycznia 1906 roku i Konrad – urodzony w roku 1909. Arnold nie zapominał o swoim ojcu, którego odwiedzał szczególnie w święta Wielkanocy i Bożego Narodzenia w jego posiadłości w Różewie (Rosenfelde). Po śmierci ojca, w dniu 12 kwietnia 1904 roku cała posiadłość rycerska przeszła w jego posiadanie. Prawie w tym samym czasie odziedziczył on od swojego bezdzietnego wuja Paul’a Wahnschaffe dobra Rottmannshagen w okolicach Stavenhagen.

Oprócz pełnienia funkcji starosty Arnold troszczył się o dwa wielkie majątki ziemskie. Miał przy swoim boku rzetelnych administratorów, sumiennych urzędników i wiernych pracowników, którzy pomagali mu wypełniać szereg obowiązków. Był pracodawcą troskliwym i wyrozumiałym dzięki czemu współpraca z urzędnikami przebiegała sprawnie i opierała się na wzajemnej lojalności. Interesował się życiem rodzinnym swoich pracowników. Mogli oni liczyć na jego pomoc finansową w czasie choroby lub nieszczęśliwych wypadków. Żadne święta nie przeminęły bez obdarowywania pracowników i ich dzieci. Dbał również o warunki mieszkaniowe swoich robotników, ciągle je ulepszał i odnawiał. Szczególnie pomiędzy I a II wojną światową kazał zbudować nowe mieszkania, starsze natomiast zostały powiększone i unowocześnione. Przy „cegielni” zlecił wzniesienie nowej strzelnicy, którą postawiono nieodpłatnie do dyspozycji związkowi wojaków w Różewie. Deputaty (wynagrodzenie poprzez produkty np. rolnicze) były dostarczane w najlepszej jakości. Jak podają materiały, dwie rodziny z rodzinnej miejscowości otrzymywały regularnie jedną gazetę za darmo.

            Pod koniec 1905 roku Arnold zrezygnował z funkcji starosty w Gorzowie Wlkp. i przeniósł się do Berlina. Niechętnie to uczynił, o czym świadczy list z 23 grudnia 1905 roku adresowany do siostry: „Twój list kondolencyjny odnośnie mojego przeniesienia odpowiadał i odpowiada całkowicie moim uczuciom”. Tutaj rozpoczął pracę w ministerstwie rolnictwa, wkrótce jednak został współpracownikiem w kancelarii Rzeszy. Latem 1909 roku został podsekretarzem stanu i szefem kancelarii Rzeszy z tytułem ekscelencji.

            Wybuch I wojny światowej w roku 1914 ekscelencja ocenił bardzo poważnie. Mówił wówczas: „ Jeżeli wyjdziemy z tej wojny bez utraty terenów, będzie to najbardziej doskonałe zwycięstwo, na jakie możemy liczyć ”. W 1917 roku napisał m. in.: „...W czasie, gdzie wszyscy muszą zbyt mocno cierpieć potrzeba zmiany kanclerza może być wielka. U Bethmann-Hollweg’a doszło jeszcze jednak do tego, że on pielęgnuje wewnętrzne reformy dłużej niż jedno dziesięciolecie od jego wejścia do ministerium spraw wewnętrznych w roku 1905, która ściągnęła na niego gorzką niechęć pruskich konserwatystów i wielkich z przemysłu ciężkiego. Był on dla nich tak niemiły, bo nie uprawiał on polityki z przyczyn taktycznych, jak to niektórzy uczynili przed nim, aby zebrać wokół siebie do pewnych celów partie lewicowe, lecz bo on był głęboko przekonany, że Niemcy mogą tylko na dłuższy czas rosnąć i pozostać zdrowe. To była wielka myśl jego wewnętrznej polityki, a wszyscy politycy lewicowi i prawicowi zauważyli wkrótce, że było to jego poważnym zamiarem...”.   

            Wraz z odejściem Bethmann-Hollweg’a z urzędu zrezygnował także ekscelencja Wahnschaffe. Nie przyjął również posady naczelnego prezydenta (Oberpräsident’a), ponieważ wydawało mu się stosowniejszym – „służyć ojczyźnie jako oficer na froncie”. Brak doświadczenia wojennego spowodował, iż przekazano majorowi Wahnschaffe komendanture na zachodzie. O tamtym czasie napisał: „Wszystko bardzo piękne, tylko brakuje wkładu osobistego, a to właśnie jest najpiękniejsze”.

            Po tym jak Michaelis i Hertling skapitulowali przed ogromnymi zadaniami, a książę Max von Baden miał ratować – to co wydawało się do uratowania, Arnold Wahnschaffe ponownie został powołany na starą posadę. W okresie załamania ostatecznie pożegnał się z polityką. „Poprzez odejście Hohenzollernów zaszło słońce także w moim życiu ” – napisał w tamtych dniach. Jak podają materiały „...jego niezmienna wierność w stosunku do cesarza i Rzeszy na końcu poniosła klęskę, gdy działacze konserwatywni i ludowcy wnieśli przeciwko niemu oskarżenie, jakoby on przyczynił się do tego, że cesarz abdykował a Hohenzollernowie zostali obaleni...”. Z sądu honorowego, na który on sam złożył wniosek wyszedł jednak całkowicie czysty i bez zarzutu.

Po wycofaniu się z życia politycznego Arnold Wahnschaffe przeniósł się do swojego majątku Rottmannshagen. Jak się dowiadujemy „...jego obecność wśród robotników i urzędników oddziaływała owocnie na zgodę pomiędzy nim i personelem. Panowała zawsze radość, gdy szedł przez zakład, podawał rękę ludziom, dowiadywał się jak się im powodzi, wysłuchiwał wszystkich i miał dla wszystkich otwarte serce...”. Przekazy źródłowe informują nas o dwóch świętach rodzinnych obchodzonych w majątku Rottmannshagen. Pierwsze to wesele córki ekscelencji – Helmy, która w roku 1930 poślubiła właściciela majątku von Gundecker’a, zarządzającego majątkiem rycerskim; natomiast drugie to święto siedemdziesiątych urodzin ekscelencji w dniu 14 października 1935 roku.

            W roku 1939 Arnold Wahnschaffe ciężko zachorował. Lekarze wykryli u niego guza na gardle, który utrudniał wymowę i wpływał negatywnie na czytanie i pisanie. Po szczegółowym badaniu lekarskim, po zastosowaniu odpowiedniego promieniowania ekscelencję przewieziono do Semmering niedaleko Wiednia, gdzie był pielęgnowany przez swoją żonę i siostrę Ericę. Gdy rozważano powrót do domu, pogorszył się jego stan przez ciężkie zapalenie płuc. Nieubłagana śmierć z dnia 5 lutego 1941 roku uwolniła go od zdradzieckiego cierpienia.

Arnold Wahnschaffe został przewieziony do swojego majątku Rottmannshagen. Pochowano go w skromnym grobie. „Żaden kamień nie wskazuje, kto spoczywa pod nieprzyozdobionym wzgórzem wieczności”.     

 

                                                                                      Przemysław Bartosik

 

(Oprac. na podst. Karl Boese, Ein grenzmärkisches Porträt: Exellenz Arnold Wahnschaffe auf Rosenfelde. Chef der Reichskanzlei im Kaiserreich – Der sozial gesinnte Rittergutsbesitzer. Hannower 1960)