Jarosław Lemański

 

Zarys historii Miastka (Rummelsburg)

 

 

Miastko nazywane do 1945 roku Rummelsburg, to niewielkie pomorskie miasto, położone nad równie niewielką rzeczką Studnicą. Obecna polska nazwa sama w sobie określa tę miejscowość jako niewielkie miasteczko, czyli jak zwykło się dawniej mówić po porostu miastko. Jednak wcześniejsza niemiecka nazwa Rummelsburg sugeruje, iż nie była to zawsze tak spokojna miejscowość jak obecnie. Z nazwy tej można wyczytać, iż było to hałaśliwe i niespokojne miasteczko, bowiem „rummel” to po niemiecku hałas, zgiełk i rwetes.

Miastko, choć miało dość burzliwe losy, to z reguły nie znajdowało się w centrum żadnych doniosłych wydarzeń historycznych. Nigdy nie było tu zamku, nie rezydował tu żaden znaczący władca, ani nie rozegrała się tu historyczna bitwa. Podobnie jak i dziś zawsze było to niewielkie prowincjonalne miasteczko, przeżywające okresy lepszej lub gorszej koniunktury, targane niekiedy przypadkowymi powiewami wielkich historycznych wydarzeń rozgrywających się wokół niego. Splot tych faktów spowodował, iż niewiele jest dokumentów świadczących o jego historii. Do dnia dzisiejszego nie zachowały się żadne dokumenty historyczne potwierdzające fakt założenia Miastka, a przynajmniej dotychczas żadnych nie odnaleziono, nie istnieją też dokumenty precyzyjnie wyjaśniające genezę jego nazwy.

 

W mrokach dziejów

 

Jak już wspomniałem we wstępie nie można nawet w przybliżeniu ustalić daty powstania miejscowości. Duże obszary leśne pomiędzy Studnicą i Wieprzą, zasobne w dzikie zwierzęta były dogodnym miejscem dla bartników, smolarzy, drwali i ludzi żyjących z eksploatacji lasu, dodatkowo w rejonie były liczne jeziora zasobne w ryby. Wszystkie te naturalne bogactwa dawały utrzymanie przez cały rok. Te właśnie dogodne warunki naturalne umożliwiły powstanie Miastka, które stanowiło centrum leśnej eksploatacji. Mimo braku uposażenia w ziemię Miastko szybko rozwijało się jako osada rzemieślniczo-handlowa stale zwiększając liczbę mieszkańców. Zapewne korzystne dla rozwoju miejscowości okazało się też jej położenie w pobliżu szlaku handlowego z Wielkopolski do Słupska i Sławna. Tereny, na których leży były pograniczem obszarów słowiańskich, które do XIV wieku należały do książąt gdańskich. W 1310 roku ziemie te zajęli Krzyżacy i administrowali nimi do 1410 roku. Następnie ziemia miastecka znalazła się pod jurysdykcją Polską, w granicach księstwa zachodniopomorskiego. Z okresu tego niewiele jest dokumentów dotyczących samego Miastka, jednak istnieje kilka wzmianek potwierdzających sam fakt jego istnienia. Najstarsze przekazy rodziny von Massow stwierdzają, iż ich przodek Wilhelm von Massow w roku 1335 nazywany był "panem Miastka", brak jednak potwierdzenia w oryginalnych dokumentach z tego okresu. Całkiem niedawno w archiwum państwowym w Toruniu odnaleziono bardzo ciekawy dokument datowany na 25 lutego 1398 roku. Jest to kopia listu rady Rummesborga do rady Torunia. Po mimo nieco zmienionej nazwy, co nie jest niczym dziwnym, ze względu na długi okres czasu, można wyciągnąć jednoznaczne wnioski, że Miastko musiało już wtedy być dość pokaźną osadą, jeśli posiadało radę i utrzymywało korespondencję z innymi miastami.

Kolejnym chronologicznie dokumentem mówiącym nieco więcej o miejscowości jest dokument lenny z 1478 roku nadający tę miejscowość rodzinie von Massow, w dokumencie tym miejscowość jest określana jako wieś położona wśród lasów i zamieszkiwana w większości przez rybaków, bartników i drwali. Nadanie to dla swojego rodu otrzymał Ewald von Massow z Barcina, za długoletnie pełnienie obowiązków marszałka na dworze księcia Bogusława X w Szczecinie. Tu rodzi się pytanie jak to możliwe, że miejscowość, która 80 lat wcześniej posiadała radę miejską i utrzymywała kontakty z miastami jest zwykłą wiejską osadą nadaną w lenno. W chwili obecnej nie można odpowiedzieć jednoznacznie na to pytanie. Być może przez te 80 lat miejscowość uległa z jakichś przyczyn takiej degradacji, albo też majętnej rodzinie von Massow zależało na tym, aby nie usamodzielniła się ona zbytnio i pozostało pod ich opieką. Obydwie hipotezy, choć nie są jedynymi możliwościami wyjaśnienia, to wydają się najbardziej prawdopodobne, jeśli weźmie się pod uwagę późniejszą historię Miastka, o czym dalej.

W roku 1496 w dokumencie lennym ponownie jest wzmianka o miejscowości potwierdzająca jej przynależność do rodziny von Massow. Dzięki zachowanym pisemnym umowom z tego okresu, znane są nazwiska niektórych rodzin miasteckich. Rodziny Vergin i Roggenbuck były bartnikami u von Massowów i zgodnie z umową płaciły im czynsz dzierżawny od zebranego miodu. W okresie tym naturalne zasoby żywności, pozyskiwanej z lasów i jezior, nie były już wystarczające w związku z tym mieszkańcy Miastka, głównie dla własnych potrzeb uprawiali zboża, oraz prowadzili wypas bydła na okolicznych polach.

W następnym znanym dokumencie z 1506 rok podpisanym przez księcia Bogusława X, Miastko określa się już jednak mianem "miasteczka". Z dokumentu tego wynika, iż miejscowość posiadała niektóre prawa należne miastu, między innymi prawo targowe. Choć fakt ten nie wyklucza oczywiście jego zależności od rodziny von Massow, to może też sugerować, że nie była to zwykła wieś lecz większe osiedle, a co się z tym wiąże historia miejscowości sięgać musi znacznie dalej niż wskazują na to znane dokumenty. W związku z wzmianką w tym dokumencie, rok 1506 niekiedy przyjmuje się za datę nadania praw miejskich. Oczywiście jest to tylko data umowna, a ustalenie faktu jest trudne, bowiem brak konkretnych dokumentów.

 

Miasto to czy wieś? Czyli walka o niezależność.

 

Samo Miastko jeszcze przez kolejne kilkaset lat wyglądem bliskie było dużej wsi - nigdy nie posiadało obwarowań, ani bram miejskich, a większość zabudowań jeszcze do XVIII wieku była drewniana. W XVI-XVII miejscowość było cały czas własnością prywatną rodziny von Massow. Leżąc z dala od ważniejszych szlaków komunikacyjnych, nie stanowiło dogodnego punktu dla przejeżdżających kupców. Po mimo tych niesprzyjających okoliczności rozwijało się cały czas dzięki lokalnemu rynkowi handlowemu. Osada przeistaczała się powoli, zaczynając pełnić funkcje miejskie, a liczebnością mieszkańców zaczęła przewyższać sąsiednie miasta. Massowowie dbając o własne interesy, utrudniali jej jednak nadanie praw miejskich. Pod względem ustrojowym Miastko prawdopodobnie nadal było osadą nie mającą pełni praw miejskich.

Z określeniem statusu miejscowości mieli najwyraźniej problem już ówcześni jego mieszkańcy. Sam fakt bycia przez miejscowość miastem, choćby nawet należącym do feudalnej rodziny, dawał bowiem jego mieszkańcom znacznie większe prawa i swobody, co z kolei kłóciło się z interesami feudałów von Massow, do których miejscowość należała. Właściciele Miastka starali się traktować jego mieszkańców tak jak podległych chłopów pańszczyźnianych z innych swoich włości. Na tym najprawdopodobniej tle w latach 1616-1617 doszło do bunt mieszkańców Miastka przeciwko rodzinie von Massow. Najprawdopodobniej bezpośrednią przyczyną sporu był zadawniony spór pomiędzy jednym z dużych miasteckich rodów, a von Massowami, ale istniało też wiele przyczyn pośrednich, komasujących się w fakcie niezadowolenia z władzy, jaką usiłowali zachować nad miejscowością, jej właściciele. Otóż przedstawiciel jednego z większych rodów objął bez zgody Massowów stanowisko burmistrza wypowiadając im posłuszeństwo, a poparcia udzieliły mu pozostałe trzy największe miasteckie rodziny. Warty odnotowania jest fakt, że te cztery zbuntowane rody tworzyły prawię połowę populacji Miastka. Prawdopodobnie doszło na tym tle do ostrego konfliktu. W roku 1616 Massowowie skierowali skargę do sądu nadwornego w Szczecinie przeciw mieszkańcom Miastka, zwracając uwagę na fakt odmowy złożenia przez nich przysięgi lennej i niedopuszczanie tradycyjnie wyznaczonego przez Massowów wójta i ławników do pełnienia obowiązków sądowych. Dzięki staraniom na dworze książęcym Massowom udało się początkowo uzyskać rozstrzygnięcie na swoją korzyść, czego jednak w żadnym wypadku nie zamierzali respektować mieszkańcy Miastka. Zdawali sobie oni doskonale sprawę z faktu, że za nakazem prawnym nie staną żadne sankcje zbrojne ze strony księcia, zmierzające do wymuszenia respektowania praw feudalnych Massowów. Dlatego też w 1617 roku doszło do eskalacji konfliktu i urzędnicy wyznaczeni przez Massowów musieli ratować się ucieczką do Dretynia, aby uniknąć linczu lub śmierci z rąk mieszkańców. Rozjuszony tłum wyładował się niszcząc doszczętnie należące do nich zabudowania. Massowowie zdawali sobie sprawę, iż nie dysponują odpowiednimi siłami, aby samodzielnie opanować tę rewoltę, dlatego też rychło zwrócili się z prośbą o pomoc do księcia Filipa II. Ten jednak takowej nie miał zamiaru udzielić, zapewne pamiętając, że sami Massowowie niejednokrotnie uchylali się od respektowania książęcych rozkazów i z pomocą podburzonego chłopstwa przepędzali dworskich poborców podatkowych. Spór ten został ostatecznie rozstrzygnięty na niekorzyść Massowów, wyrokiem sądu najwyższego w Szczecinie, wydanym 26 marca 1617 roku, który przyznawał Miastku prawa miejskie. Ten korzystny dla mieszkańców wyrok nasuwa sugestię, iż musieli oni posiadać jakieś przekonywujące argumenty, poza rzecz jasna siłowymi, przemawiające za takim rozstrzygnięciem. Prawdopodobnie nie wystarczyłaby tu sama wielkość i miejski charakter miejscowości. Czy więc istniały podówczas jakieś dokumenty sugerujące, iż miejscowość była już miastem znacznie wcześniej? Tego nie wiemy, ponieważ nie zachowały się one do czasów współczesnych.

Samo zwycięstwo w sądzie nie zapewniło jednak pozbycia się zwierzchnictwa von Massowów, istniała też uzasadniona obawa, że po wygaśnięciu buntu i uzyskaniu przewagi Massowowie, podobnie jak wcześniej mieszkańcy Miastka, odmówią uznania gwarantowanych wyrokiem sądu praw. Mieszkańcy Miastka ulegli rozłamowi, radykałowie uważali za słuszne prowadzić dalszą walkę, aż do uzyskania pełnej niezależności miasta, zwolennicy ugody twierdzili, że należy dalej uznawać zwierzchnictwo Massowów i płacić im daninę (tzw. „talar junkierski” za ochronę), jeśli zobowiążą się oni do uznania praw miejskich, a głównie prawa do samodzielnego wyboru władz przez mieszczan. Ostatecznie bunt wygasł w lipcu 1618 roku, kiedy to większość mieszczan zgodziła się na ugodę, samodzielnie lub pod groźbą srogich kar. Prawa feudalne Massowów do Miastka miały być respektowane, w zamian ci uznali, iż miejscowość jest miastem i zgodzili się również na rozszerzenie pewnych jego przywilejów.

Oficjalnie Miastko stało się miastem. Nie zakończyła się jednak ostatecznie walka mieszkańców o pełną samodzielność, jeszcze przez prawie dwa wieki Massowowie starali się zdegradować miejscowość do roli osady wiejskiej i podważyć jej miejski charakter. Wyrok sądowy z 1617 był, więc raczej pierwszym sukcesem w walce o niezależność Miastka, a nie jej ostatecznym finałem. Przez wiele kolejnych lat miasto musiało wciąż płacić określoną daninę (tzw. „talar junkierski”) na rzecz właścicieli i znosić rozmaite ciężary i niedogodności związane ze swoją zależnością feudalną.

W roku 1534 na sejmie w Trzebiatowie stany pomorskie uznały Luteranizm za religię panującą. Miejsce księży katolickich zaczęli zajmować pastorzy, a wkrótce potem rozpoczął się szybki proces przejmowania przez luteran kościołów, zakończony prawdopodobnie już w połowie XVI wieku. W ramach przeprowadzanych zmian prowadzono inwentaryzację i przegląd dóbr kościelnych. Sporo ciekawych informacji o życiu miasta pod koniec XVI wieku zawdzięczamy generalnej wizytacji kościelnej z 1590 roku, przeprowadzonej na Pomorzu. Z protokołu sporządzonego przez wizytatorów dowiadujemy się, że przy kościele parafialnym w Miastku istniała szkoła, sam zaś budynek kościóła był jednak w tak złym stanie, że groziło mu zawalenie, dlatego zarządzono budowę w tym samym miejscu nowego.  W tym celu okolicznym chłopom nakazano zwiezienie dziesięciu dużych fur kamieni, a mieszczan zobowiązano do zgromadzenia cegły i wapna na ten cel. W protokóle kontrolnym znalazły się też zalecenia dotyczące rozwiązywania problemów o charakterze moralnym. Ustalono tam, że każdy, kto uwiedzie dziewczynę, choćby ją później poślubił będzie musiał zapłacić po 10 groszy kary dla władzy świeckiej i kościelnej, a następnie odbędzie publiczną pokutę. Podobne kary finansowe, lecz odpowiednio wyższe ustalono za zdradę małżeńską, kazirodztwo, rozboje i czary.

W owym czasie pastorem w Miastku był Joachim Adam. Funkcję tę pełnił zapewne od dawna, bowiem będąc pewnego razu świadkiem w sądzie w 1616 roku, zeznał, iż liczy już sobie 102 lata. Jego następca Joachim Rolle pochodzący z Darłowa, został z miastka wygnany, bowiem prowadził tryb życia nieprzystojny duchownemu. Bardziej konkretnie jego występków dokumenty niestety nie precyzują.

 

Wiek  XVII – okres wojen i tragedii.

 

Kiedy w roku 1635 wygasł ród panujący na tzw. podówczas „Pomorzu Tylnym”, znalazło się ono początkowo pod panowaniem szwedzkim, a następnie od roku 1653 należało do Brandenburgii, która później przekształciła się w Prusy. W XVII wieku w Miastku zaczęło rozwijać się rzemiosło sukiennicze, powstało wiele warsztatów rzemieślniczych, w późniejszym czasie z wolna przekształcających się w manufaktury. Na produkowane sukno istniał dobry rynek zbytu, głównie w Wielkopolsce i na Pomorzu Gdańskim. W roku 1623 powstaje pierwszy rzemieślniczy cech sukienników, a statut drugiego cechu został oficjalnie potwierdzony przez Księcia Bogusława X w 1633 roku.

Wiek XVII miał jednak wnieść do historii Miastka również wiele niepomyślnych zdarzeń, które negatywnie wpłynęły na rozwój miejscowości. Niestety ale miejscowości nie ominęły skutki wojny trzydziestoletniej z latach 1618-1648, bowiem Księstwo Zachodniopomorskie, do którego należała ziemia miastecka zostało w nie wciągnięte. Panujący w księstwie Bogusław XIV został zmuszony do zgody na wprowadzenie na swoje ziemie wojsk cesarskich dowodzonych przez Albrechta von Wallensteina. W styczniu 1628 roku również do Miastka przybyło około półtorej kompanii wojsk cesarskich. Żołnierze zachowywali się dość swobodnie i delikatnie mówiąc nadużywali gościnności, wykorzystując swoją przewagę zbrojną. Ich zachowanie spotkało się z oporem mieszkańców, którzy wystosowali list do księcia Bogusława XIV z prośbą o rychłe usunięcie garnizonu wojskowego. Krnąbrność „niegościnnych” mieszczan rozjuszyło nieprzywykłych do takiego nieposłuszeństwa żołnierzy, którzy w akcie zemsty podpalili Miastko. Pożar z 1628 roku strawił ponad 1/3 zabudowań miasta.

Z powodu stacjonowania wojsk ucierpiało też wiele okolicznych wiosek, nękanych przez nie kontrybucjami i grabieżami. Jak by tego było mało na wiosnę 1628 roku w rejonie pojawiła się też zaraz, przywleczona prawdopodobnie przez wojsko, która przetrzebiła mieszkańców. Bieda i choroby sprawiły, że miejscowość ponownie przypominać zaczęła wioskę. Wielu zubożałych mieszkańców ziemi miasteckiej musiało opuścić rodzinne strony w poszukiwaniu środków do życia. W roku 1630 w Miastku znajdowało się tylko 27 budynków mieszkalnych, w większości krytych słomianą strzechą, które rozmieszczone były wzdłuż brzegów rzeki Studnicy. W miejscowości nie istniał też, typowy dla większości miast, czworokątny rynek. Bieda dotkneła nawet najbogatszych mieszkańców okolicy. W lipcu 1628 roku w piśmie do księcia Jakub von Massow skarżył się na wygórowane kontrybucje wojenne, których nie potrafił spłacić, bowiem wiele z jego pul uprawnych leżało odłogiem. Mimo tych skarg w sierpniu dwa najbogatsze rody szlacheckie z okolicy: Massowowie i Puttkamerowie zostali jednak ukarani przez wojsko grzywną w wysokości 800 talarów za opóźnienia w dostawach żywności dla wojska.

Każde nie wywiązanie się z obowiązkowych kontrybucji na rzecz wojska niosło za sobą ryzyko ich zbrojnej interwencji, a co się z tym wiąże doszczętnego rabunku, podpaleń i gwałtów. A zobowiązania narzucone przez wojsko były niemałe. Dla przykładu przebywająca w Miastku od 15 listopada 1628 roku do 14 lutego 1629 roku kompania wojska cesarskiego z regimentu Mirando, licząca sobie 233 żołnierzy, miała otrzymać w tym czasie od miasta: 32762 funty mięsa, 17567 bochenki chleba, 342 beczki piwa oraz 1319 talarów w gotówce na żołd dla żołnierzy. Jasne było, iż miejscowość nie będzie w stanie podołać ciężarom związanym ze stacjonowaniem wojska, dlatego też wielokrotnie wysyłano listy do księcia z prośbą o usunięcie garnizonu. Wreszcie ku wielkiej uldze mieszkańców wojska cesarskie w 1630 roku opuściły rejon Pomorza w tym i Miastko. Żołnierze odeszli bynajmniej nie z powodu skarg, sami zdali sobie sprawę, że ograbili region tak, iż nie był już w stanie ich utrzymywać.

Niestety jak powiada stare powiedzenie „nieszczęścia chodzą parami”, nie wiele bowiem upłynęło czasu zanim w miejsce wojsk cesarskich na zrujnowane gospodarczo Pomorze przybyły nie mniej pazerne wojska szwedzkie. W styczniu 1631 roku do Miastka wkroczyła kompania szwedzkich dragonów pod dowództwem niejakiego Bachdorffa, a wraz z nimi nowe kontrybucje, rabunki i gwałty.

Okres wojny trzydziestoletniej przyniósł ziemi miasteckiej, głód, zarazę, pożary i upadek handlu. Stacjonujący zaś tu żołnierze zajmowali się głównie konfiskatą i rabunkiem i tak niewielkich zasobów żywności i majątku w okolicznych wsiach i majątkach szlacheckich. Pazerność żołnierzy była podobno tak duża, że potrafili nawet kraść żelazne zawiasy od drzwi i bram.

            W wielkiej polityce zaszły pewne zmiany. W 1648 zakończyła się wyniszczająca wojna trzydziestoletnia, a w 1653 dokonano podziału ziem po wymarłej dynastii książąt pomorskich. W wyniku tego podziału pomorze, a wraz z nim również ziemia miastecka znalazła się w obrębie Brandenburgii. Zdawałoby się, iż znękany tragediami region zazna wreszcie spokoju, niestety tak się nie stało. W latach 1655-1660 toczyła się wojna polsko – szwedzka, w której po stronie Szwedzkiej od czerwca 1656 włączył się elektor Brandenburski. Siłą rzeczy ziemia pomorska została jako część tego państwa wciągnięta w wojnę. W październiku 1656 roku Wojsko Polskie pod wodzą Stefana Czarnieckiego goniąc Szwedów splądrowało po drodze południowy rejon Pomorza, w tym również Miastko. W czasie od 27 października do 17 listopada Polacy splądrowali i spalili ponad 50 miejscowości na Pomorzu, mszcząc się na Brandenburgii za jej zbrojne poparcie dla Szwedów w wojnie przeciwko Polsce. Nie było w tym zresztą nic nadzwyczajnego, bowiem wojska Brandenburskie wcześniej stosowały identyczne metody walcząc na ziemiach polskich. I tak w 1656 roku Miastko zostało dotknięte kolejnym rujnującym je wielkim pożarem.

             

 

Nowy wiek XVIII – ciąg dalszy kłopotów i początek dobrej koniunktury.

 

Choć w XVII wieku na Miastko spadły liczne ciężary i tragedie utrudniające jego rozwój: wojna trzydziestoletnia w latach 1618-1648, wojną polsko szwedzką o sukcesję w latach 1656-1658, dwa pożar z 1628 i 1657 roku, to nie doprowadziły one do całkowitego upadku i degradacji miejscowości. Sytuację jednak próbowali wykorzystać Massowowie, zmierzając do pogłębienia zależności osady od swego rodu. W związku z tym, wychodząc na przeciw obawom mieszczan, sąd nadworny w Stargardzie Szczecińskim w 1707 roku potwierdził prawa miejskie Miejscowości, czego Massowowie wcale nie mieli zamiaru w pełni zaakceptować.

W dniu 26 czerwca 1719 roku miasto nawiedziła kolejna tragedia, wybuchł największy w jego dziejach pożar, który strawił je w całości. Ocalały prawdopodobnie tylko dwa budynki. W pożarze tym zniszczeniu uległo całe archiwum miejskie, a wraz z nim większość dokumentów ważnych dla potwierdzenia historii miasta. Tragedia ta może nasuwać pewne skojarzenie, bowiem zniszczenie archiwum miejskiego, w którym musiały znajdować się dokumenty potwierdzające nadanie praw miejskich jak i fakt nieomal doszczętnego zniszczenia miasta był w pewnym sensie wygodny dla Massowów. Dawało im to możliwość podważenia miejskiego charakteru osady, jak i ingerencji w jej odbudowę na dogodnych dla siebie warunkach. Niemniej jednak jest to tylko daleko idąca hipoteza, bowiem niema dowodów na to, że von Massowowie mogli mieć z pożarem coś wspólnego.

Pożar nie spowodował jednak upadku miasta, a wręcz nawet umożliwił jego rozbudowę dzięki możliwości ponownej lepszej dyslokacji głównych budowli. Również uzyskane dwa lata później w 1721r. potwierdzenie praw miejskich wpłynęło korzystnie na dalsze losy miasta. Ostatecznie, bowiem w roku tym, dzięki osobistej interwencji króla Prus Fryderyka Wilchelma I zmuszono Massowów do respektowania praw miejskich. Zgodnie z zarządzeniem wybór burmistrza i urzędników magistratu miał być w gestii rady miejskiej Miastka, natomiast Massowowie, do których miasto należało, mogli decydować o wyborze wójta sądowego, pod warunkiem, że będą go utrzymywać z własnych funduszy. Oczywiście adekwatnie do tego koszta utrzymania wybranej przez radę miasta administracji, musiały być pokrywane z kasy miejskiej. Sprawa ta była o tyle kłopotliwa, iż Miastko nie posiadała tak jak lokowane miasta żadnych liczących się dóbr kameralnych, w postaci ziemi, a jego mieszkańcy byli już obciążeni podatkami i powinnościami na rzecz panów feudalnych, czyli Massowów. Miastko, choć było zarządzane na prawie lubeckim, dalej zachowało podległość feudalną wobec Massowów. Brak funduszy miejskich sprawiał, iż nie można było pozyskać odpowiednich ludzi do pełnienia funkcji administracyjnych, ani utrzymać odpowiednich służb miejskich. Z przyczyn oszczędnościowych często funkcje burmistrza powierzano ludziom posiadającym własne dochody lub urzędnikom państwowym, a poszczególne funkcje administracyjne łączono. Przykładowo w roku 1721 burmistrz pełniący też funkcję sekretarza stał na czele samorządu, w którego skład wchodziło jeszcze dwóch rajców miejskich, przy czym jeden z nich pełnił też funkcje skarbnika. Oczywiste było, iż w skład samorządu mogli wejść tylko pełnoprawni mieszczanie, no i ci których stać było na zakupienie sobie tych uprawnień.

Wspomniany już pożar strawił również kościół wraz z większością jego wyposażenia, ważnymi dokumentami i mieszkaniem proboszcza. W związku z tym na miejscu spalonej świątyni przystąpiono do budowy nowej piątej z kolei. Kamień węgielny pod budowę podłożył 12 czerwca 1727 roku, przejmując równocześnie patronat nad świątynią, Valentin von Massow - przedstawiciel rodu Massowów, który został jednym z głównych fundatorów budowy. Nowo zbudowany kościół oficjalnie poświęcono i oddano do użytku w 1733 roku, choć jego wykończenie zajęło jeszcze kilka lat. Przetrwał on do czasów obecnych, choć kilkukrotnie przebudowywano go. W 1861 roku dobudowano ostro zwieńczoną wieżyczkę, której zwieńczenie w kolejnych latach 1904, 1917, 1927 radykalnie zmieniano. Ostatecznie do dnia dzisiejszego zachowała się wieża w kształcie nadanym w 1927 roku.

Jedną z bardziej uciążliwych powinności wobec Massowów był dla mieszczan tak zwany „talar junkierski”. W prawie zapisane było: „Z każdego domu, gdzie dym wychodzi, oddaje się corocznie na św. Marcina jednego talara”. Danina ta uiszczana przez mieszczan była obowiązkowym podatkiem odprowadzanym na rzecz feudała w zamian za ochronę, i zobowiązywała go do zapewnienia podległym mieszkańcom ochrony zbrojnej i sądowej. Oczywiście w XVIII wieku, kiedy ziemia miastecka znajdowała się już w stosunkowo dobrze zorganizowanej strukturze państwowej, której zagrozić mogły tylko inne państwa, powinność ta nie miała żadnego istotnego znaczenia praktycznego, a była jedynie dobrym źródłem dochodów dla rodziny Massowów, z której nie mieli zamiaru rezygnować. Dlatego też mieszczanie toczyli cały czas spór o zniesienie tego ciężaru podatkowego, który nabijał prywatną kasę Massowów nie przysparzając miastu żadnych wymiernych korzyści. Ostatecznie jednak udało się to dopiero w 1781 roku, kiedy to sąd nadworny w Koszalinie zniósł z mieszkańców Miastka tę opłatę.

W latach 1757-1763 Pomorze znów stało się teatrem działań wojennych. W ramach działań wojennych toczonych pomiędzy Prusami i Rosją Pomorze w tym i Miastko zostało czasowo zajęte przez wojska rosyjskie. Choć zapewne związane było to z dodatkowymi rujnującymi gospodarkę ciężarami, spowodowanymi przez kontrybucje i rekwizycje, to nie był to dla Miastka okres tak tragiczny jak w czasie uprzednich wojen, bowiem samo miasto nie zostało przynajmniej tym razem spalone.

Od 1721 do 1818 roku w Miastku, zamiennie stacjonowały, rozmieszczone na kwaterach niewielkie pododdziały wojska. W związku z tym, iż miasto było nie duże jego garnizon stanowiła z reguły mała jednostki, szwadron lub kompania dragonów, huzarów, albo żołnierzy landswehry, wywodzące się z rozmaitych regimentów. W latach 1787 – 1794 stacjonującym w Miastku szwadronem huzarów z 5.Regimentu Huzarów, dowodził major Gebhard Leberecht von Blücher, który później został feldmarszałkiem i jednym z najbardziej zasłużonych Pruskich dowódców.

W Miastku następował powolny, acz systematyczny rozwój rzemiosła sukienniczego. Sukiennicy odgrywali następnie główną i szczególną rolę w rozwoju miasta i jego gospodarki. Druga połowa XVIII stulecia przyniosła już ze sobą pełny rozkwit rzemiosła sukienniczego. W 1747 roku w Miastku swoje warsztaty miało 44 majstrów sukienniczych, a w 1786 było ich już 96. Poza produkcją sukna w mniejszym stopniu rozwijały się też inne gałęzie gospodarki. W XVIII wieku osiedlili się w Miastku emigranci francuscy i rozwinęli tutaj produkcję tytoniu. Rozwijał się też przemysł bawełniany, oraz wszystkie niezbędne dla prawidłowego rozwoju miasta rodzaje rzemiosła i usług: młyny, tartaki, cegielnie, ubojnie itp.

            Wciąż jeszcze wielu mieszczan utrzymywało się z uprawy ziemi oraz hodowli bydła i trzody. Do celu tego wykorzystywano ok.1700 hektarów niezabudowanych gruntów należących formalnie do miasta. Ziemia ta jednak nie nadawała się zbytnio do uprawy, bowiem w ponad 90 procentach były to nieurodzajne piaski. W roku 1748 wytyczone zostały nowe granice między północno-wschodnimi terenami należącymi do miasta a ziemiami Massowów w Dretyniu i Trzcinnie. Jak można wywnioskować z ubytku posiadłości miejskich, rozgraniczenie było korzystniejsze dla feudałów. Czynniki te nie sprzyjały rozwojowi rolnictwa i wymusiły na mieszkańcach Miastka poszukiwanie pozarolniczych źródeł dochodu.

            Jak się okazało dobrą koniunkturę utrzymywała produkcja tkacka. W 1777 roku miasteccy sukiennicy sprzedali całość wytworzonego przez siebie sukna do Polski, która od dłuższego czasu była chłonnym rynkiem zbytu dla tego towaru. Aż do przełomu XVIII/XIX wieku Polska była głównym kierunkiem zbytu produkowanego w Miastku sukna, co przyczyniło się do wyjścia z zapaści gospodarczej i szybkiego rozwoju miejscowości.

            Pozbycie się w 1781 roku, ciężarów związanych z płaceniem wspomnianego „talara junkierskiego” przez mieszczan jak i rozwój gospodarczy Miastka umożliwiły rozwój jego systemu samorządowego. Pod koniec XVIII wieku zdecydowano się zwiększyć skład rady miejskiej z trzech do pięciu osób. W jej skład wchodzić miał: burmistrz, jego zastępca pełniący też rolę przewodniczącego sądu miejskiego, skarbnik, oraz dwóch rajców pełniących dodatkowe funkcje. W tym czasie w Miastku istniały już dwie szkoły.
 

Polityka przeciw gospodarce, czyli kłopoty wieku XIX

 

            Początek wieku XIX przyniósł ziemi Miasteckiej nową wojnę i okupacje. W 1807 roku na teren Pomorza wkroczyły wojska francuskie Napoleona Bonaparte. Wraz z nimi przybył powiew ideałów rewolucji francuskiej. W podbitych krajach Napoleon starał się likwidować stare feudalne tradycje i wdrażać nowoczesny, jak na owe czasy system prawny zawarty w opracowanym przez siebie Kodeksie Cywilnym. Ostatecznie ustawodawstwo wdrażane przez Napoleona okazało się trwalsze od zbudowanego przez niego imperium. Imperium Napoleona upadło, a Kodeks Cywilny dał początek nowoczesnym systemom prawnym w wielu krajach. Wracając jednak do Miastka, to wojska Napoleońskie wkroczyły doń bez walki 20 stycznia 1807 roku w sile 500 żołnierzy. Byli to walczący u boku Francuzów Polacy dowodzeni przez Gen. Trzebuchowskiego. Polscy żołnierze pozostali w Miastku do połowy marca 1807 roku, później zastąpił ich garnizon złożony z Francuzów. W okresie okupacji Napoleońskiej na terenie ziemi Miasteckiej nie toczono większych walk, dochodziło tylko do sporadycznych starć z niedobitkami z armii Pruskiej. Ostatecznie Francuzi opuścili Pomorze po podpisaniu traktatu pokojowego z Prusami w Tylży w lipcu 1807 roku.

            Po zakończeniu wojen napoleońskich w 1815 roku, na ziemi miasteckiej jak i na całym Pomorzu zaistniał znaczny kryzys gospodarczy. Uwidoczniły się wyraźnie duże różnice interesów pomiędzy dążeniami bogatego ziemiaństwa, powstającej z mieszczan burżuazji, chłopstwa i zwykłej biedoty. Długotrwałe wojny jak i trudna sytuacja społeczno – polityczna sprawiły, iż na Pomorzu tak jak i w innych regionach przez kilka następnych dziesięcioleci zapanowała bieda i zapaść gospodarcza.

W 1818 roku Prusy wprowadziły wysokie taryfy celne na handel z Królestwem Polskim, co w efekcie dało się we znaki miasteckim sukiennikom odcinając im bardzo chłonny rynek zbytu. Produkcja sukna w Miastku załamała się i 250 tutejszych sukienników znalazło się w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej. Zmiany w sposobie opłacania ceł spowodowały, iż, w 1818 roku zlikwidowano, trzy istniejące dotychczas posterunki celne, przy drogach z Miastka do Bytowa, Słupska i Koszalina.

            W 1843 roku w Miastko zlokalizowano władze powiatowe, nobilitując tym samym miejscowość do roli miasta powiatowego. Dyslokacja władz powiatowych w jakiejś miejscowości była konieczna, bowiem dotychczas każdy z przewodzących powiatem landratów nie miał oficjalnej siedziby i rezydował zazwyczaj w swoich rodowych posiadłościach. Utrudniało to załatwianie rozmaitych spraw potencjalnym petentom, zwłaszcza iż ladratami zostawali z zasady ludzi majętni, a więc okoliczni junkrowie posiadający majątki przeważnie oddalone od miast. W 1843 roku powiat miastecki miał powierzchnię 1143,31 km2, zamieszkiwało go 23209 ludzi, z czego około 20000 było mieszkańcami wiosek.

Po nieurodzajnych zbiorach w 1847 roku nastąpiła ciężka zima, w wielu domach w tym również na Pomorzu zapanował głód. Kiedy tylko nastała wiosna 1848 roku całą Europę opanowały rewolucyjne wrzenia i rozruchy, zmierzające do obalenia dotychczasowych władców i zmiany stosunków społecznych, nazwano je później „Wiosną Ludów”.

Ciężka sytuacja ekonomiczna sukienników, spowodowana wprowadzeniem ceł jak i wieści o rozruchach, jakie mają miejsce w całym kraju doprowadziły również i w Miastku do objawów społecznego niezadowolenia i rewolucyjnych wrzeń. Prezydent rejencji koszalińskiej, do której należało Miastko zapisał w raportach, iż w miejscowości tej powołano uzbrojoną straż obywatelską, która podlegała grupie ludzi tworzącej nowy samorząd, jak napisał: „który przywłaszczył sobie prawa decydowania w sprawach należących do kompetencji magistratu”.

Wśród zrewoltowanych mieszczan pierwsze skrzypce grali miasteccy sukiennicy, jako najbardziej liczna i wpływowa grupa zawodowa. Ta rewolucyjna próba przewrotu nie skończyła się tylko na przejęciu władzy przez reprezentantów zrewoltowanych mieszczan. W mieście doszło do licznych ekscesów skierowanych przeciwko przedstawicielom oficjalnych władz, między innymi: pobito komisarza sądowego, a burmistrza próbowano wywieść na taczce za miasto, ten jednak samodzielnie salwował się ucieczką.

            Ostatecznie jednak tak jak i w innych rejonach wrzenia „Wiosny Ludów” wygasły i w Miastku, a sytuacja wróciła do normy. Nie udało się jednak sukiennikom powrócić do dawnej koniunktury gospodarczej i ta gałąź przemysłu pozostała w stagnacji, wiele małych zakładów rzemieślniczych tej branży musiało upaść, przetrwali tylko najwięksi wytwórcy. Nie spowodowało to jednak degradacji miasta, ani zastoju w jego rozwoju.

W drugiej połowie XIX wieku w Miastku rozwinęły swą produkcję zakłady przetwórstwa rolnego (mleczarnie, gorzelnie, ubojnie), istniał też tartak, cegielnie, oraz w dalszym ciągu trzy przędzalnie sukna: istniejąca od 1845 fabryka Neumann, założona w 1856 fabryka Kllat, oraz najmłodsza, bo powstała w 1866 firma sukiennicza Maschke. Niemniej jednak przemysł sukienniczy nie miał już takiego znaczenia jak dawniej. W związku z tym w roku 1873 zlikwidowano istniejącą od 1814 roku szkołę mistrzów tkackich, a w pozostałym po niej budynku otwarto w 1876 roku Królewski Zakład Przygotowujący do Stanu Nauczycielskiego, który istniał do 1920 roku. Obecnie w budynku tym, znajdującym się przy ulicy A. Mickiewicza, mieści się Liceum Ogólnokształcące. Rocznie w mieście odbywały się 4 jarmarki. W okolicy Miastka, nieopodal Dretynia i Trzcinna podjęto również próby wydobycia bursztynu na skalę przemysłową, jednak wobec niskiej wydajności złóż w roku 1858 definitywnie zaprzestano tych prób.

Niewątpliwie wraz z rozwojem lokalnego przemysłu korzystnie współgrał rozwój komunikacji. W latach 1842-1862 wybudowano pierwszą na ziemi miasteckiej drogę z utwardzoną nawierzchnią. Przechodziła ona od Słupska przez Miastko do granicy powiatu człuchowskiego. W 1866 roku ukończono budowę kolejnej drogi z utwardzoną nawierzchnią z Polanowa przez Miastko do Bytowa. Ale prawdziwy bom komunikacyjny miał nastąpić dopiero za kilkanaście lat, kiedy na ziemi miasteckiej pojawi się kolej żelazna.

            Wraz z rozwojem przemysłu i komunikacji od połowy XIX wieku stopniowo zaczął się zmieniać również wygląd samego miasta, które dotychczas posiadało w znacznej mierze drewnianą zabudowę i błotniste drogi. W 1857 roku rozebrano stary ratusz znajdujący się nieopodal kościoła przy poszerzonej do rozmiaru rynku głównej ulicy, zastępując go wybudowaną nieopodal nową siedzibą władz miasta. Również w tym roku rozpoczęto brukowanie głównych ulic miasta, zwiększając w ten sposób komfort przemieszczania się po nich i nadając miastu znacznie okazalszy wygląd konieczny dla prestiżu miasta powiatowego.

            Od roku 1866 w Miastku wydawana była również pierwsza lokalna gazeta „Rummelsburger Kreisblatt”, a na przełomie 1884/1885 kolejna „Rummelsburger Zeitung”.

 

W czasach cesarstwa

 

Prusy po pokonaniu Austrii w 1866 i zwycięskiej wojnie z Francją w 1870/71, stały się niekwestionowanym liderem wśród państw niemieckich. Pozycja ta umożliwiło im zjednoczenie wszystkich krajów niemieckich pod swoim berłem jako Cesarstwa. Okres ten trwający do 1918 roku znany też jest jako II Rzesza Niemiecka. Królowie Prus byli cesarzami Niemiec, a funkcję kanclerza Rzeszy sprawował premier Prus.

Ziemia miastecka należała wtedy do Prowincji Pomorze. Pozyskane od Francji w wyniku reperacji wojennych pieniądze, zostały w znacznej mierze spożytkowane w celu rozbudowy infrastruktury Cesarstwa Niemieckiego. W kraju przeprowadzono szereg inwestycji budowlanych mających na celu rozbudowę sieci komunikacyjnej, kolei, dróg, mostów i budynków użyteczności publicznej. Proces ten nie ominął również Miastka.

W dniu 1 października 1878 otwarto linię kolejową Szczecinek – Ustka, przebiegającą przez Miastko i Słupsk, która służy miastu i jego mieszkańcom do chwili obecnej (2005r.). Około 30 lat później 23 listopada 1909 roku otwarto drugą linię kolejową na trasie Miastko – Bytów. Przechodziła ona przez Miastko, Dretyń,  Lubkowo, Piaszczynę, Kramarzyny, Trzebiatkowo, Tuchomie. Tuchomko, Niezabyszewo, aż do Bytowa. Na trasie tej, tuż za miastem zbudowano wielki, kamienny most kolejowy. Szyny z tej trasy zostały na początku 1945 roku zdemontowane i wywieziona przez Rosjan. Niestety nigdy już nie uruchomiono jej ponownie.

Ustawa z 19 listopada 1908 roku zniosła podział na miasta zależne od państwa i prywatne, likwidując tym samym ostatecznie jakąkolwiek zależność Miastka od rodziny Massowów. Wszystkie miasta miały, bowiem od tej pory podlegać jednolitemu prawu państwowemu, a ich struktura samorządowa miała być ujednolicona. Miastko liczące w tym czasie mniej niż 3500 mieszkańców, było niewielką miejscowością i w myśl nowych przepisów jego rada miejska mogła liczyć od 24 do 36 rajców. W skład rady miejskiej miał wchodzić etatowo burmistrz i jeden radca pełniący też obowiązki skarbnika, a dodatkowo w zależności od potrzeb można było wyznaczyć 4 do 6 doradców.

 

Od końca I wojny światowej do końca II wojny światowej.

 

Ziemie, na których znajdowało się Miastko nie zostały bezpośrednio dotknięte działaniami wojennymi, nie było tu, więc zniszczeń, jednak skutki kryzysu gospodarczego, jaki dotknął całe Niemcy po przegranej wojnie, nie ominęły już tego rejonu, a nawet odcisnęły tu większe piętno. Po I wojnie światowej Pomorze pozostało pod rządami Niemieckimi jako prowincja - Pomorze, obszar miastecki znalazł się w rejencji Koszalińskiej. Ziemia Miastecka tak jak większość wschodnich rejonów ówczesnych Niemiec obarczona była, jak by to można brzydko nazwać, pewnym „niedorozwojem przemysłowym”, który uwidaczniał się szczególnie w porównaniu z innymi bardzo dobrze uprzemysłowionymi rejonami państwa. Miastka stanowiło na terenie powiatu jedyny ośrodek miejski. Wśród czynników wpływających na poważny niedorozwój podlegającego mu powiatu, należy wymienić głównie dużą odległość od rynków zbytu, słabo rozwinięty przemysł, małe zaludnienie złą strukturę rolną. W powiecie miasteckim wciąż ponad 2/3 ludności utrzymywało się z rolnictwa, a tutejsza ziemia była bardzo słabej jakości. Poza tym sama struktura rolnictwa miała nieco anachroniczny kształt, dominowały tu wielkie majątki starych junkierskich rodzin m.in. von Massow, Zitzewitz i Puttkamer. W 1927 roku 76 największych majątków ziemskich, każdy o powierzchni ponad 200 hektarów, zajmowało łącznie około 30 tys. hektarów, gdy tymczasem wszystkie pozostałe mniejsze gospodarstwa w liczbie 2142, obejmowały tylko 26 tys. hektarów. Jak wynika z oficjalnych danych magistratu w okresie tym poziom życia w większości małych gospodarstw rolnych był niższy od poziomu życia bezrobotnych w samym mieście.

Wszystkie te czynniki powodowały tak zwany „ostflucht” czyli migrację do innych regionów Niemiec w poszukiwaniu pracy.

Liczba ludności w samym mieście wykazywała wprawdzie w okresie międzywojennym stosunkowo szybki wzrost, ale wynikał on głównie z takich przyczyn, jak przesiedlenie z Polski po I wojnie światowej, ucieczka ze wsi, a także w okresie bezpośrednio poprzedzającym II wojnę światową napływ Niemców najpierw z Austrii, Czechosłowacji, a później z Polski. W latach 20 i 30 okresu międzywojennego mieszkańcy Miastka borykali się z poważnym bezrobociem, wynikającymi ze słabo rozwiniętego lokalnego rynku pracy. Bezrobocie udało się ograniczyć, a następnie zlikwidować dopiero po dojściu do władzy partii hitlerowskiej, głównie poprzez organizowanie robót publicznych, a później mobilizację, w związku z rozpoczęciem wojny.



W okresie międzywojennym jak i długo wcześniej od czasów reformacji największą i dominującą grupę wyznaniową byli w powiecie miasteckim ewangelicy stanowiący w 1938 roku ponad 96% ludności. Drugą, co do wielkości grupą wyznaniową byli katolicy, których zamieszkiwało w powiecie kilkuset (patrz załącznik), stanowili oni w 1938 roku około 2% ludności. Dla katolików z terenu miasteckiego najbliższy ośrodek duszpasterski zależny od parafii w Szczecinie, znajdował się od 1851 r. w Koszalinie. Sytuacja ta zmieniła się na korzyść w momencie ustanowienia katolickiego duszpasterstwa w Polanowie pod koniec XIX wieku. W 1907 roku Polanów otrzymał stałego duszpasterza, a powiat miastecki został przyłączony 15 kwietnia 1908 roku do kuracji Polanowskiej. Zastępczo, do katolików w powiecie miasteckim, przyjeżdżali księża z diecezji chełmińskiej. W 1917 roku, powołano do istnienia kurację w Miastku, a jej pierwszym kapłanem był ks. Stattko. Kaplicę w Miastku urządzono w kupionym przez Towarzystwo św. Bonifacego domu mieszkalny przy obecnej ulicy Mickiewicza nr 3, obok starego śmietniska miejskiego. Kaplica p.w. Najświętszej Maryi Panny, ulokowano w jednym z pokoi a w innych przygotowano mieszkanie dla księdza. Placówka nosiła oficjalny tytuł „Viea cirtus substitutus”. W momencie założenia w 1917 roku kuracja Miastecka obejmowała około 250 wiernych zamieszkałych na terenie całego powiatu. W 1927 roku kuracja obejmowała już 550 katolików zamieszkujących powiat miastecki. Oficjalnie placówka należała do parafii w Koszalinie, podlegającej diecezji Berlińskiej. Tak było aż do 1945 roku, kiedy to ostatni katolicki kapłan niemiecki Grunzewski w lutym 1945 roku uciekł przed Rosjanami na zachód. Po zakończeniu wojny proporcje grup wyznaniowych miały się całkowicie odwrócić spychając ewangelików na margines. Poza ewangelikami i katolikami istniały w powiecie miasteckim także inne grupy wyznaniowe, stanowiły one jednak łącznie zaledwie mniej niż 1% ogółu mieszkańców. Najliczniejszą z pośród tych niewielkich grup byli żydzi. W okresie międzywojennym w powiecie zamieszkiwała kilkudziesięcioosobowa grupa praktykujących żydów, którzy mieli nawet swój cmentarz, położony na górce pomiędzy obecną ulicą Koszalińską a Zespołem Szkół Ponadgimnazjalnych przy ulicy Młodzieżowej.

Po 1920 roku dominującą pozycję na arenie politycznej na Pomorzu Zachodnim uzyskali konserwatyści z Niemieckiej narodowej Partii Ludowej, którzy utrzymali ją aż do początku lat 30-tych, kiedy to dominującą pozycję uzyskała inna siła polityczna. Jak powszechnie wiadomo w okresie między wojennym w Niemczech poważne wpływy uzyskała przewodzona przez Adolfa Hitlera partia nazistowska NSDAP. Przejęła ona pełnię władzy, doprowadziła do upadku system demokratyczny wprowadzając w jego miejsce dyktaturę i ustrój totalitarny. Zgodnie z nową nacjonalistyczną polityką lansowaną przez hitlerowców oficjalnie zaczęto w Niemczech, nazywanych III Rzeszą, propagować i wprowadzać w czyn rasistowskie, rewizjonistyczne i nacjonalistyczne poglądy w efekcie doprowadzając do wybuchu tragicznej dla wielu narodów w skutkach wojny światowej.

W leżącym na prowincji Miastku naziści zaktywizowali się późno, bo dopiero w kwietniu 1930 roku, kiedy to 15 tutejszych nazistów zorganizowało lokalną komórkę NSDAP. Rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję propagandową z pozytywnym dla partii skutkiem. Rozpoczęto również werbowanie młodzieży do podległych NSDAP organizacji Hitlerjugend Jungvolk itp. Już w czerwcu tego roku zorganizowano w Miastku bojówkę SA, a w następnym roku 1931 w październiku utworzono oddział SS, który do lipca 1932 roku rozrósł się do wielkości kompanii szturmowej.

Przeprowadzone w atmosferze terroru, którego widocznym elementem byli umundurowani członkowie SA i SS, wybory w dniach 5 i 12 marca 1933r. przyniosły nazistom spodziewany sukces. Deputowani nazistowscy obsadzili wówczas 2/3 rady miejskiej Miastka. W sejmiku powiatowym naziści uzyskali 14 miejsce, na 23 możliwe. Kolejne lokalne wybory z 1938 roku, musiały oczywiście przynieść nazistom jeszcze większe poparcie.

W 1934 roku zorganizowano w Miastku obóz dla niemieckich uchodźców z zagranicy, uciekających przed rzekomymi prześladowaniami. W rzeczywistości był to obóz szkoleniowy dla aktywistów hitlerowskich z Austrii i Polski, gdzie wpajano im zasady niemieckiego nacjonalizmu i metody jego propagowania. W późniejszym okresie obóz ten był również wykorzystywany do celów repatriacyjnych, w czasie wojny przebywali tam początkowo niemieccy osadnicy wysyłani następnie na wschód, później ofiary alianckich nalotów, a w końcu uciekający przed nadchodzącymi Rosjanami uchodźcy z Prus Wschodnich.

W roku 1938 powiat miastecki składał się z 74 gmin, mieszkało w nich, łącznie 40692 mieszkańców, 9689 mieszkańców powiatu zatrudnionych było w rzemiośle i przemyśle, 2938 w handlu i komunikacji, a tylko 943 osoby pracowały w rolnictwie i leśnictwie.

Tymczasem zbliżał się początek nowej wojny, która za niespełna 5 lat miała w sposób diametralny zmienić losy Miastka i jego dotychczasowych mieszkańców. Ostatnią wielką inwestycją komunalną przed wybuchem wojny był oddany do użytku w 1939 roku Miejski Szpital, złożony z dwóch odrębnych budynków. Przez cały czas trwania wojny obiekty szpitala był ze zrozumiałych względów intensywnie wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem. Po przejęciu ich w marcu 1945 roku Rosjanie również ulokowali tu szpital polowy, a później koszary.

W dniu 26 sierpnia 1939 roku w Miastku ogłoszono stan wojenny. Miejscowość znajdowała się w pobliżu granicy z Polską, a więc w strefie przyfrontowej, dlatego też, kiedy 1 września 1939 roku, wojska niemieckie zaatakowały Polskę, mieszkańcy Miastka z niepokojem oczekiwali pierwszych relacji z frontu. Działania wojenne rozwijały się jednak dla Niemców wyjątkowo pomyślnie szybko oddalając od Miastka widmo potencjalnych zniszczeń związanych z wojną. Jego mieszkańcy ufni w siłę swojej armii i nieomylność swojego wodza nabierali pewności, że wojna ominie ich miasto. Przez najbliższe lata wojny nic nie wskazywało na to jak złudne były to nadzieje.

W czasie wojny w okolicy Miastka zlokalizowano kilka obozów i utworzono kilkadziesiąt grup z ludźmi oddelegowanymi do pracy przymusowej. W Piaszczynie i Znakowie zlokalizowane były obozy pracy, w których przebywali głownie Rosjanie. W wielu folwarkach rolnych przebywały, różnej wielkości grupy przeznaczone do pomocy w pracy, złożone z jeńców wojennych różnej narodowości.

Po olśniewających sukcesach z początku wojny armia niemiecka zaczęła od 1943 roku przechodzić do coraz mniej skutecznej obrony. Jeszcze pod koniec 1944 roku wielu Niemców na Pomorzu w tym i w Miastku wierzyło, że uda się powstrzymać nadciągających od wschodu Rosjan. W dniach 2 i 4 sierpnia 1944 roku wydano zarządzenia zobowiązujące wszystkich nie zmobilizowanych dotychczas mężczyzn w wieku od 15 do 65 lat i kobiety w wieku od 16 do 55 lat do brania udziału w pracach przy budowie okopów, rowów przeciwczołgowych i innych elementów obronnych. Dodatkowo do prac tych zaangażowano też przebywających w okolicy Miastka robotników przymusowych z różnych krajów. Rozpoczęto więc przygotowania do obrony, choć wielu mieszkańców zawierzając propagandzie wciąż liczyło na to, że Rosjanie do Miastka nie dotrą, a prace fortyfikacyjne prowadzone są z czystej zapobiegliwości, na wszelki wypadek.

Z letargu wyrwał ich ogłoszony 26 stycznia 1945 roku rozkaz Himlera o ewakuacji ludności niemieckiej z Miastka. Z powodu panującego zamieszania rozkaz ten nie został zrealizowany w pełni, udało się ewakuować jednak ponad 60% mieszkańców, a jeśli wziąć pod uwagę fakt, że znaczna część pozostałych mieszkańców została zmobilizowana do Volkssturmu i miała zająć się obroną, to był to całkiem niezły rezultat. Tym czasem przez miastko zaczęły przemieszczać się coraz liczniejsze rzesze uciekinierów. Miastko spełniać miało tymczasowo rolę punktu etapowego, w którym zabezpieczano przemarsz uchodźców i kierowano ich dalszym przemarszem na zachód. Z rozkazu II Okręgu Wojskowego w styczniu 1945 roku w Miastku zintensyfikowano budowy umocnień polowych. Na podejściach do miasta utwo­rzone zostały umocnione punkty oporu. Nadciągali Rosjanie, których rozbite i słabe wojska niemieckie nie były w stanie skutecznie zatrzymać.

Niemcy zgromadzili w samym Miastku i jego najbliższej okolicy znaczne siły wojskowe zdolne do podjęcia obrony, w oparciu o przygotowane wcześniej umocnienia polowe. Miastka i jego okolicy bronić miały: część sił 4. Dywizja Grenadierów Pancernych SS „Polizei”, 4. grupa pancerna SS, 203. Dywizja Piechoty i złożona w większości z jednostek Volkssturmu 549. Dywizja Piechoty. Wyznaczone do obrony siły były w znacznej mierze uszczuplone w wyniku poniesionych wcześniej strat, brakowało pełnowartościowych żołnierzy i sprzętu bojowego przewidzianego etatem, a posiadane zapasy amunicji były niewystarczające.

Tymczasem natarcie Rosjan zmierzające do rozbicia wojsk niemieckich na Pomorzu rozwijało się dobrze, przynosząc kolejne zdobycze terenowe. Nowo mianowany 1 marca 1945 roku, dowódca 19. Armii gen. Władimir Romanowski powierzył zadanie zdobycia Rummelsburga znajdującym się na prawej flance swojej armii, jednostkom 40. Korpusu Armijnego Gwardii, dowodzonego przez gen.por. Siemiena Pietrowicza Mikulskiego. Ostatecznie zaś bezpośredni ciężar zadania spadł na wchodzącą w skład korpusu 10. Dywizję Strzelecką Gwardii dowodzoną przez gen.maj. Haritona Aleksiejewicza Hudałowa oraz przydzielone dla jej wsparcia jej jednostki artylerii.

Rosjanie rozpoczęli atak na miasto w nocy z 2 na 3 marca 1945 roku. Natarcie rozpoczęto z kierunku zachodniego zdobywając silny punkt oporu w Wołczy Małej, a następnie przeprowadzono główne natarcie z kierunku południowo wschodniego włamując się bezpośrednio do centralnej części miasta. Następnego dnia 3 marca 1945 roku, do południa wojska radzieckie zajęły Miastko. Błyskawiczny atak Rosjan od zachodu i południowego wschodu, a także groźba okrążenia miasta zmusiły zwarte jednostki niemieckich obrońców do odwrotu, pozostałe w mieście resztki wojska i Volkssturmu zostały zniszczone. Miastko znalazło się we władaniu Rosjan.

 

W Polsce Ludowej

 

            Jak podają publikowane po wojnie źródła Miastko w czasie działań wojennych w 1945 r. zostało zniszczone w ponad 50%. Zniszczone nieomal w całości zostało centrum miasta, zlokalizowane w okolicy kościoła ewangelickiego i rynku (Marktplatz). Zachował się natomiast sam kościół z 1730 roku, będący najstarszą budowlą w Miastku, oraz nieco zabytkowych domów mieszkalnych z XVIII i XIX wieku. Ocalało również wiele nawet okazałych budynków, oddalonych od samego centrum: dworzec kolejowy, gmach urzędu skarbowego (obecnie siedziba Policji), budynek magistratu, szkoła, szpital kilka większych zakładów oraz wiele innych dużych budynków.

            Więcej niż pewne jest obecnie, iż większość zniszczeń w mieście nie powstało w związku z toczonymi tu walkami. Po przejściu oddziałów frotowych do miasta wkroczyły, jednostki drugiego rzutu, które w mniej lub bardziej zaplanowany sposób przystąpiły do grabieży cenniejszego majątku, dewastacji i niszczenia zabudowań miasta, oraz wielu jeszcze mniej chlubnych wyczynów. Prawdopodobnie to w związku z działaniami tych jednostek tyłowych powstały największe zniszczenia. Nie był to zresztą przypadek odosobniony, bowiem podobny los spotkał wiele okolicznych miejscowości, choćby: Słupsk, Bytów, czy Polanów.

            Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami przywódców trzech głównych mocarstw koalicji antyfaszystowskiej, praktycznie cały teren Pomorza, aż do Odry miał zostać włączony do Polski. Miała to być swojego rodzaju rekompensata za włączone do ZSRR polskie ziemie na wschodzie. Ludność niemiecką zamieszkującą dotychczas te tereny miała zostać wysiedlona, a w jej miejsce osiedlić się mieli Polacy z różnych części kraju, a zwłaszcza repatrianci z kresów wschodnich zaanektowanych przez ZSRR.

Rząd polski stopniowo przystąpił do przejmowania nowych ziem zachodnich. W dniu 14 marca 1945 roku decyzją rządu polskiego utworzony został powiat miastecki. Przeprowadzona później w 1946 roku reforma administracyjna przypisała powiat Miastecki do województwa szczecińskiego. Był to jednak przydział krótkotrwały, bowiem już w 1950 rok, kolejna reforma administracyjna sprawiła, iż powiat miastecki znalazł się w województwie koszalińskim.

Podobnie jak w większości miast Pomorza do czasu zorganizowania władz polskich jedynym organem administracyjnym na terenie powiatu miasteckiego była Radziecka Komendantura Wojenna. W dniu 27 kwietnia 1945 roku do Miastka przybyła tzw. Grupa Operacyjna złożona z 22 Polaków z zadaniem zorganizowania polskich władz na tym terenie. Kierownikiem grupy był mgr Wacław Kowalski, który został później pierwszym polskim starostą w Miastku. Rozpoczął się niełatwy proces tworzenia polskiej administracji w mieście. Ludności polskiej było tu niewiele, składali się na nią bardzo nieliczni rdzenni mieszkańcy, przyznający się do polskich korzeni, byli robotnicy przymusowi przywiezieni tu przez Niemców w czasie wojny, oraz coraz liczniej przybywający osadnicy z polski. Tymczasem na terenie powiatu Miasteckiego wciąż pozostawało bardzo wiele ludności niemieckiej, która nie uciekła przed nadchodzącą Armią Czerwoną. Zgodnie z odgórnym planem ludność niemiecka pozostająca na terenie Pomorza miała być w możliwie jak najszybszym czasie przymusowo wysiedlona do Niemiec, a w jej miejsce osiedlać miano polskich osadników. Przesiedlaniem ludności miał się zajmować specjalnie powołany do tego urząd Państwowy Urząd Repatriacyjny (PUR), którego punkt zorganizowano również w Miastku. Stopniowo do miasta napływały coraz liczniejsze grupy polskich osadników zamierzających tu osiąść, pojawiało się też wielu tzw. „szabrowników”, których jedynym celem było pozyskiwanie porzuconych przez Niemców dóbr, często znacznej wartości, które jakimś cudem uszły czujnym oczom przybyłych tu wcześniej Rosjan.

Kolejno w Miastku zaczęły umiejscawiać się inne ważne urzędy i instytucje tworzące polską administrację. W dniu 15 maja 1945 roku zorganizowano w Miastku urząd pocztowy, pojawili się przedstawiciele kolei, a nieco później rozpoczął pracę urząd skarbowy. W celu utrzymania porządku i bezpieczeństwa utworzono jednostkę Milicji Obywatelskiej. Poza urzędami administracyjnymi, ważnymi organami władzy terytorialnej stały się rady narodowe, które posiadały uprawnienia uchwałodawcze i kontrolne. Pierwsze inauguracyjne posiedzenie Powiatowej Rady Narodowej w Miastku odbyło się 23 października1945r. W ramach Powiatowej Rady Narodowej działał szereg komisji: Finansowo-Budżetowa, Kontroli Społecznej, Oświatowa, Rolna, Zdrowia i Opieki Społecznej, Kwalifikacyjna, Dyscyplinarna, Komunikacyjna, Leśna i Oświaty Rolnej. W dalszej kolejności utworzono też rady narodowe niższego szczebla. Pierwsze posiedzenie Rady Narodowej w Miastku odbyło się 31 października 1945 roku. Kiedy utworzono już radę narodową zostały też powołane jej organy wykonawcze. W dniu 16 października 1946r. wybrany został Wydział Powiatowy. Wybrano też Zarząd Miejski w Miastku i zarządy gminne w poszczególnych gminach. Po ukształtowaniu się rad i wyborze ich organów wykonawczych zakończono proces formowania się administracji w powiecie miasteckim.

            W związku z ucieczką i wysiedleniami rdzennej ludności niemieckiej z Miastka i stałym napływem polskich osadników, diametralnej zmianie uległy też proporcje wyznaniowe. Stopniowo ubywało ewangelików, a stale wzrastała liczba katolików, pojawiła się też znaczna grupa grekokatolików, głównie przesiedlonych ze wschodu Ukraińców.

Niemniej jednak najliczniejszą i szybko wzrastającą grupę wyznaniową zaczęli stanowić katolicy. Pierwszym polskim proboszczem w Miastku został przybyły 13 września 1945 roku ks. Jan Karnicki. Jak sam zapisał w kronice parafialnej po przybyciu do Miastka zaopiekował się nim „kolejarz pan Dąbrowski pochodzący z Chojnic”. Proboszcz ulokował się w budynku przy ul. Adama Mickiewicza gdzie wcześniej znajdowała się plebania i kaplica katolicka. Pierwszym istotnym problemem, z jakim zmierzyć się musiał proboszcz był brak środków do życia. Udało mu się jednak przetrwać i zagospodarować w Miastku dzięki pomocy osiadłych tu już Polaków, a zwłaszcza Kaszubów z pobliskiego Brzeźna Szlacheckiego, jak i zapomodze w wysokości 500 złotych, udzielonej z prywatnych funduszy przez pierwszego polskiego starostę mgr Wacława Kowalskiego. W związku z tym, iż w mieście i okolicy przybywało stale polskich osadników, którzy w znacznej mierze byli wyznania katolickiego, bardzo szybko okazało się, iż kaplica przy ulicy Mickiewicza jest stanowczo za mała. Ksiądz Karnicki rozpoczął więc starania u władz, o zgodę na przejęcie ewangelickiego kościoła w dawnym centrum miasta. Choć nowe komunistyczne władze nie miały zbyt pozytywnego spojrzenia na kościół katolicki, to jednak skłonne były popierać działania zmierzające do ograniczenia wpływów niemieckiej i ugruntowania polskiej kultury na nowo zajętych ziemiach. A jak wiadomo wielowiekowe tradycje katolickie w polskim narodzie miały znaczny wpływ na jego kulturę. Dlatego też polskie władze nakazały pastorowi ewangelickiemu wyjechać do Niemiec i zezwoliły katolikom na przejęcie kościoła.

Zainteresowanie władz sprawą było tak duże, iż w dniu 20 grudnia 1945 roku przybył do księdza Karnickiego przedstawiciel garnizonu rosyjskiego, major Dargiel w towarzystwie funkcjonariusza Urzędu Bezpieczeństwa (UB) z propozycją przejęcia i używanie budynku kościoła ewangelickiego, zaproponowali również pomoc w jego zagospodarowaniu. Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa w Miastku otrzymał bowiem wcześniej od zwierzchnich władz polecenie udzielenia proboszczowi pomocy przy dostosowaniu budynku kościoła do kultu katolickiego. W związku z tym w ciągu dwóch dni do prac w kościele oddelegowano około czterdziestu ludzi. Zdemontowano znajdujące się we wnętrzu kościół balkony oraz wykonano prowizoryczny ołtarz. W dniu 25 grudnia 1945 roku w niedzielę w obecności wice starosty i burmistrza miasta, proboszcz dokonał poświęcenia kościoła.

Jak wyglądało życie w Miastku w pierwszych miesiącach polskiego osadnictwa opisała polska gazeta „Ziemia Pomorska” w krótkiej notce z dnia 8 października 1945 roku:

 

”Mimo, że nasz powiat ma glebę nie najlepszą, osiadło tu już 100 osadników. Zorganizowali wraz z mieszkańcami repatriantami władze gminne, uruchomili kilka zakładów, otworzyli szkołę powszechną, spółdzielnię spożywców „Spójnia” i organizują obecnie spółdzielnie rolniczo-handlową. W miastku otwarty jest kościół., uruchomiony został wodociąg. Jest światło elektryczne. Dochodzą do miasta pociągi. W wygodnym budynku kina ludność oczekuje dobrych filmów i teatru objazdowego. Spragnione jest bowiem polskiego słowa i interesującej rozrywki kulturalnej. Mieszkańcy Miastka, wgryzając się w prastarą słowiańską ziemię, odczuwają tu brak polskich książek i czekają z niecierpliwością na przybycie dzielnych organizatorów życia społecznego, zdolnych propagować myśl i kulturę polską”.

 

W mieście nawet po przejęciu władzy przez polskich przedstawicieli, wciąż istniała Rosyjska Komendantura Wojskowa z silnym garnizonem wojska, która ulokowała swą siedzibę w okazałym gmachu sądu. Ostatecznie w podejmowaniu decyzji, związanych z większością kwestii dotyczących zarządzaniem miasta, kluczowe zdanie miał rosyjski komendant. W połowie 1945 roku do miastka przybyła duża rosyjska brygada artylerii. W związku z tym większość ocalałych dużych budynków została przejęta przez Rosjan na kwatery i koszary dla wojska. Rosjanie zajmowali między innymi: budynek sądu gdzie ulokowali Komendanturę Miasta, znajdujący się obok niego gmach poczty, oba gmachy szpitala, budynek szkoły przy obecnej ulicy B. Chrobrego.

W następnym roku 1946 rozpoczęto wycofywanie radzieckiego garnizonu. Po około rocznym pobycie, wyjechała z Miastka brygada artylerii, w związku z tym możliwe stało się ponowne przejęcie przez władze polskie części zajmowanych przez Rosjan budynków. W dniu 10 czerwca 1946 roku przejęto gmach dawnej szkoły przy ul. Chrobrego. Stan budynku przekazanego przez Rosjan był bardzo zły, pomieszczenia były mocno zdewastowane i wymagały gruntownego remontu. Ostatecznie jednak do końca sierpnia 1946 roku, udało się wykonać najniezbędniejsze prace: sale wymalowano, wstawiono drzwi i okna i ustawiono ławki. We wrześniu można więc było rozpocząć zajęcia szkolne.

W 1950 roku wojska radzieckie przekazały władzom miasta oba budynki szpitala. Jeden z nich przywrócono do pełnienia roli szpitala, a w drugim tymczasowo urządzono hotel dla personelu.

Na przełomie 1945-1946 - w Miastku uruchomiono pierwszych 18 zakładów przemysłowych, a w 1949 rok działało ich już 37. Nie udało się nigdy reaktywować istniejących przed wojną w mieście zakładów sukienniczych. W pozostałych po nich zabudowaniach zlokalizowano zakłady o zupełnie odmiennym profilu produkcji. W 1963 rok w budynkach dawnego zakładu Kllat zlokalizowano Fabryka Rękawiczek i Odzieży Skórzanej w Miastku (FRiOS), która na wiele następnych lat stała się czołowym zakładem w mieście. Wytwarzane w zakładzie tym wyroby skórzane były wizytówką miasta nie tylko w regionie, ale również w całej Polsce, a nawet za granicą. Zakład ten istniał do początku lat 90-tych, kiedy to jak wiele innych przedsiębiorstw został zlikwidowany, w związku z przemianami ustrojowo - gospodarczymi.

Od początku przejęcia miejscowości przez polską administrację dużą wagę przywiązywano do tworzenia i rozwoju polskiej oświaty i kultury. W grudniu 1945 roku powstała w Miastku Powiatowa Biblioteka Publiczna, którą ulokowano w lokalu przy ulicy Adama Mickiewicza 1. Organizatorem biblioteki podinspektor Franciszek Skiba z Inspektoratu Oświaty i Kultury dla Dorosłych.

We wrześniu roku 1945 uruchomiono na obszarze całego powiatu miasteckiego 10 szkół podstawowych. Jedna z nich ulokowana została w Miastku w zdewastowanym budynku poniemieckiej szkoły zawodowej przy ul. Mickiewicza nr 2, ponieważ właściwy budynek niemieckiej szkoły powszechnej zajęty był przez wojska rosyjskie. Kierownikiem szkoły mianowany został Władysław Glapa. Właściwy gmach szkoły przy ul. Chrobrego Rosjanie przekazali Polakom dopiero 10 czerwca 1946 roku. Był on w bardzo złym stanie, jednak do końca sierpnia 1946 roku udało się go wyremontować i przenieść tam szkołę.

Od początku września 1948 roku szkoła została zreorganizowana. Poza siedmioklasową szkołą podstawową, utworzono odrębną czteroletnią Szkołę Ogólnokształcącą typu licealnego. Dyrektorem liceum został Jan Kałuski, a wicedyrektorem Izydor Jabłoński. W styczniu 1951 roku na bazie dotychczasowej bursy, która znajdowała się w budynku obok szkoły, utworzono internat szkolny. W dniach 22-27 maja 1952 roku odbyły się pierwsze egzaminy maturalne. W tym czasie liceum mieściło się wciąż w tym samym budynku, co szkoła podstawowa przy ul. B. Chrobrego. W roku 1954 roku utworzono Powiatowy Dom Kultury w Miastku.

Z początkiem roku 1973 w Miastku powstają Urząd Miejski i Urząd Gminy. W związku z kolejną reformą administracyjną z 1975 rok, mającą na celu większą centralizację władzy zlikwidowano w całej Polsce powiaty, jako ogniwo pośrednie pomiędzy gminami a województwami. Zwiększając jednocześnie liczbę województw, poprzez podział już istniejących na mniejsze. Reforma ta sprawiła, iż Miastko przestało być siedzibą władz powiatowych i jako gmina zostało bezpośrednio podporządkowane nowo utworzonemu województwu słupskiemu. Sytuacja ta przetrwała bez większych zmian do 1999 roku.

 

W III Rzeczpospolitej

           

Wraz z początkiem lat 90-tych w całej Polsce doszło do przemian polityczno – ustrojowych i gospodarczych. Zmiany te nie ominęły również Miastka i to z wszystkimi tego pozytywnymi i negatywnymi skutkami.

Niewątpliwie pozytywnym skutkiem zmian była wolność słowa, pluralizm polityczny, pierwsze próby decentralizacji władzy, mające na celu zwiększenie znaczenia lokalnych samorządów. W związku z tymi przemianami ustrojowymi w 1990 roku powstaje Rada Miasta i Gminy Miastko wybrana w demokratycznych wyborach. W 2002 rok w Miastku odbyły się pierwsze bezpośrednie demokratyczne wybory Burmistrza Miasta i Gminy w Miastku, w których wygrał ówczesny dyrektor Miasteckiego Liceum Ogólnokształcącego Roman Ramion.

Pod koniec lat 90-tych zapowiadane są kolejne zmiany administracyjne, mające na celu decentralizacje władzy. Planuje się przywrócić powiaty i równolegle zmniejszyć drastycznie liczbę województw. W planach tych pojawiają się sugestie, iż Miastko nie zostanie zaklasyfikowane ponownie jako siedziba powiatu, choć takową była przed ich całkowitą likwidacją w 1975 roku. Plany te spotykają się z masowym niezadowoleniem mieszkańców, którzy jak się później okazało słusznie obawiali się, że spowoduje to dalszą degradacje gospodarczą Miastka i w efekcie wzrost i tak znacznego bezrobocia. W 1998 rok powstaje Społeczny Komitet Obrony Powiatu Miasteckiego. Ten zrzeszający wielu członków i sympatyków ruch społeczny, organizuje akcje protestacyjne w Miastku i w Warszawie, próbując zaakcentować masowy sprzeciw lokalnej społeczności, przeciw rządowym planom włączenia Miastka do powiatu bytowskiego. Niestety bez efektu. W 1999 roku po wdrożeniu kolejnej reformy administracyjnej kraju, Miastko ku niezadowoleniu większości mieszkańców znalazło się jednak w powiecie bytowskim. Likwidacji uległo również województwo słupskie, w całości włączone wraz z podległymi mu dotychczas gminami, w tym i Gminą Miastko, do nowo powstałego województwa pomorskiego z siedzibą w Gdańsku.

Niewątpliwie negatywną zmianą związaną bezpośrednio ze zmianami ustrojowo – gospodarczymi była zapaść gospodarcza, jaka nastąpiła w Miastku. W bardzo krótkim czasie w latach 90-tych w Miastku i okolicy likwidacji uległa duża ilość zakładów, co spowodowało nagły i masowy wzrost bezrobocia. Likwidacji uległy wszystkie okoliczne Państwowe Gospodarstwa Rolne (PGR), a większość państwowych przedsiębiorstw została zlikwidowana lub przekształcona w prywatne spółki, które znacznie zredukowały zatrudnienie. W efekcie w Gminie Miastko utrzymuje się stale ponad 30 procentowe bezrobocie, z którego likwidacją nie są w stanie samodzielnie poradzić sobie lokalne władze.

Niewątpliwie lata 1990-2005 nie były korzystnym okresem w historii Miastka, lokalna gospodarka borykała się z problemami: zapaścią i miernym rozwojem lokalnego przemysłu, brakiem zewnętrznych inwestycji gospodarczych i stale utrzymującym się wysokim bezrobociem. Kolejnym wielkim ciosem dla Miastka było nie reaktywowanie powiatu miasteckiego, podczas reformy administracyjnej z 1999 roku i podporządkowanie go do powiatu bytowskiego. Niemniej jednak w ostatnich latach można zaobserwować kilka pozytywnych symptomów świadczących, iż miejscowość wciąż ma szanse rozwoju. Po kilkunastu latach zastoju, z pomocą środków rządowych, w mieście ponownie zaczęto oddawać do użytku kolejne inwestycje komunalne: w 2003 rok oddano do użytku pierwsze rondo na skrzyżowaniu ulic Kazimierza Wielkiego i Koszalińskiej, w 2004 roku uruchomiono oczyszczalnię ścieków i oddano do użytku nową szkołę w budynkach, której zlokalizowano Gimnazjum.

Jak będzie przyszłość Miastka, co będą mogli o nim napisać przyszłe pokolenia historyków, to w dużej mierze zależy również od nas, obecnych mieszkańców tego miasta.

ZAŁĄCZNIKI:

 

 

Zaludnienie Rummelsburga (Miastka) w kolejnych latach

1605 r. - 140 (mieszczan)

1717 r. - 208 (mieszczan)

1740 r. - 968

1790 r. - 1267

1816 r. - 1682

1857 r. - 3209

1875 r. - 4814

1880 r. - 5304

1890 r. - 5080

1900 r. - 5335

1925 r. - 6682

1933 r. - 7814

1939 r. - 8531

1946 r. - 3417

1955 r. - 5000

1961 r. - 5700

1970 r. - 8136

1987 r. - 11658

2002 r. - 11976

 

Zaludnienie powiatu Miasteckiego (Landkreis Rummelsburg) z wyróżnieniem wyznań:

1885 r. - 34003

1890 r. - 32976, w tym 174 katolików, 250 żydów

1900 r. - 33785, w tym 33208 ewangelików, 261 katolików

1910 r. - 35814, w tym 35135 ewangelików, 377 katolików

1933 r. - 40329, w tym 39476 ewangelików, 613 katolików, pozostałych chrześcijan 20, żydów 82

1939 r. - 40732

 

 

 

 

 

Literatura:

„Der Kreis Rummelsburg“, Stettin 1938

Golczewski K., Pomorze Zachodnie na przełomie dwu epok 1944-1946, Poznań 1964.

Hudałow Hariton Aleksieiewicz, „Dług Pamięci”, Ordżonikidze 1987.

Janiszewski Zbigniew, Miastko i okolice, Szczecin 1981

Kiedrowska Irena, „Ilustrowany przewodnik krajoznawczo-turystyczny po gminie Miastko”, Miastko 2003

Knaack H. J., „Miastko w starych fotografiach”, Koszalin 1998

Rybicki Hieronim, red. „Dzieje Ziemi Miasteckiej”, Poznań 1971

 

Dokumenty:

Kronika Parafii Mariackiej w Miastku. Od 1945 do 1998 roku