Pociąg Pancerny pod Bobolicami cz.2

Kiedy w 2005 roku napisałem artykuł "Pociąg Pancerny pod Bobolicami", dotyczący niemieckiego pociągu pancernego nr 77. brakowało mi wciąż dokładniejszych informacji dotyczących jego zniszczenia. Po mimo tak ewidentnych braków zdecydowałem się umieścić artykuł na tej stronie, mając nadzieję na odzew ze strony kogoś kto mógł by posiadać na ten temat ciekawe informacje. Jak się niebawem okazało postąpiłem słusznie, bowiem artykuł mój przeczytał pan Bronisław Malinowski, który na stronie internetowej MGOK z Bobolic, w nawiązaniu do mojego artykułu umieścił bardzo ciekawe uzupełnienie, zawierające szereg szczegółów dotyczących ostatniego dnia walki pociągu pancernego nr77.

Na podstawie informacji zawartych w artykule pana Bronisława Malinowskiego, jak i nowych  danych zebranych w innych źródłach, zdecydowałem się napisać część drugą mojego artykułu. Stało się więc tak jak obiecywałem we wcześniejszym artykule.

Dokładny opis techniczny pociągu jak i sytuacje taktyczną na Pomorzu w lutym 1945r. opisałem w pierwszej części artykułu, dlatego też poniżej skupię się tylko na jego działaniach bojowych. w 1945 roku.

Pociąg pancerny nr77 (FpNr01451), należący do typu BP-44 sformowali Niemcy w miejscowości Milovice w okupowanych Czechach. Przekazano go wojsku 1 maja 1944 roku, jednak gotowość bojową uzyskał dopiero 19 stycznia 1945 roku, kiedy to został włączony do Panzerzug-Kampfgruppe-Weichsel (Grupa Bojowa Pociągów Pancernych Wisła) dowodzonej przez Reggimentsstab Nr2 na której czele stał Oberstlt. Von Tückheim. Jednostka ta została włączona w skład Grupy Armii „Wisła” odpowiedzialnej za obronę Pomorza.

 


Foto 1. Panzerzug nr77 w okolicy Stargardu Szczecińskiego - luty 1945r.

W dniu 2 lutego 1945 pociąg pancerny nr77 przebazowano do Stargardu Szczecińskiego (Foto 1.). W dniu 8 lutego 1945 bezskutecznie próbował on powstrzymać rosyjskie czołgi w rejonie stacji Warnice-Dębica położonej kilkanaście kilometrów na południowy - zachód od Stargardu Szczecińskiego. Dzień później stoczył walkę koło położonej kilka kilometrów dalej  miejscowości Obryta. W związku z rozpoczętym w dniu 24 lutego 1945r., przez rosyjski 3 Korpusu Pancernego Gwardii gwałtownym uderzeniem w kierunku na Koszalin, zaistniało ryzyko rozbicia niemieckiej Grupy Armii „Wisła” na dwie części. Dlatego też jej dowództwo zaczęło pośpiesznie ściągać w rejon radzieckiego ataku dostępne odwody. 25 lutego w ramach tych działań na linii kolejowej Grzmiąca-Polanów pojawił się pociąg pancerny nr77 z zadaniem powstrzymywania natarcia jednostek rosyjskich wchodzących w skład 3 Korpusu Pancernego.

Pociąg przyjechał na stację kolejową w Bobolicach prawdopodobnie w nocy z 25 na 26 lutego 1945. Na pewno przed południem 26 lutego był już tam widziany. Rosyjskie natarcie w tym rejonie zaskoczyło lokalne władze Bobolic, które skupiały się przede wszystkim na ewakuacji ludności cywilnej i nie zdążyły przygotować konkretnych pozycji obronnych. Zasadniczo jedynym umocnieniem obronnym jakie stało na przeszkodzie nadciągających od południa rosyjskim jednostkom pancernym była wykonana pośpiesznie przed południem 26 lutego zapora przeciwczołgowa na drodze wylotowej z Bobolic na Biały Bór (mapa: Z-1). Zlokalizowano ją ok. 3 km przed wjazdem do Bobolic za mostem na rzece Chociel, na wysokości drogi do Opatówka. W Bobolicach nie było też wartościowych jednostek bojowych, obroną zająć miał się głównie miejscowy Volkssturm. Dodatkowo w południe około godziny 12.00 przybył do miasta dwoma ciężarówkami oddział 60 niemieckich żołnierzy, którzy za przejazdem kolejowym zniszczyli ciężarówkę, tarasując w ten sposób drogę.

.

Foto 2. Panzerzug nr77  na Pomorzu - luty 1945r.

Pociąg pancerny stanowić miał więc najistotniejsze wzmocnienie dla szczupłych sił obrońców. Uzbrojony był bowiem w 4 haubice 10,5cm le.FH18/40, dwa działa przeciwpancerne 75mm KwK L/48, 2 poczwórnie sprzężone automatyczne działka przeciwlotnicze kal.20mm, 2 moździerze 80mm, około 17 ckm, jeden miotacz ognia oraz pozostałą broń osobistą załogi. Ponadto najprawdopodobniej skład pociągu wciąż mógł posiadać przynależne etatowo dwie drezyny pancerne i dwa lekkie czołgi rozpoznawcze.

Na Rosjan nie trzeba było długo czekać, około 12.30 pojazdy pancerne z 18 Brygady Pancernej Gwardii jadące drogą z Białego Boru minęły miejscowość Porost i zbliżyły się do zapory przeciwczołgowej w okolicy mostu na Chocieli, odgradzającej drogę do Bobolic (mapa: Z-1). Był to najlepszy moment do powstrzymania próbujących sforsować zaporę Rosjan. Ze stacji w Bobolicach  wyjechał pociąg pancerny nr77, przejechał przejazd kolejowy na drodze z Bobolic do Białego Boru i zajął pozycję na nasypie kolejowym przegradzającym dolinę rzeki Chocieli, na wysokości dawnej fabryki koców. Punkt ten zapewniał dobrą widoczność na dystansie kilku kilometrów i niezłe pole do ostrzału drogi w rejonie zapory przeciwczołgowej (mapa: P-1).

Bezpośrednimi świadkami starcia które nastąpiło byli, niemiecki nauczyciel historii Herbert Hack i polski robotnik przymusowy Bernard Górski, który wracał końmi z Bobolic do Opatówka, gdzie pracował. Jak wspominają świadkowie ze wspomnianej pozycji (mapa: P-1) artyleria pociągu oddała kilka salw w kierunku Rosjan, po czym pociąg wycofał się ponownie na stację znikając z pola widzenia rosyjskim czołgistom zanim ci zdołali się otrząsnąć z zaskoczenia i celnie wstrzelać. Dalszy pojedynek artyleryjski był by zbyt ryzykowny wobec przewagi Rosjan i braku istotnego wsparcia dla załogi pociągu ze strony obrońców. W wyniku tej 15 minutowej wymiany ognia, przy zaporze przeciwczołgowej zniszczono prawdopodobnie 7 rosyjskich pojazdów pancernych, liczby zabitych żołnierzy nie ustalono. Akcja ta na pewien czas zniechęciła atakujących Rosjan do dalszych działań.

Tymczasem pociąg nr77 minął stację w Bobolicach i pojechał dalej trasą w kierunku Drzewian (na Polanów). Prawdopodobnie celem jego dalszego działania miało być opóźnienie natarcia czołgów radzieckich z 3 Brygady Pancernej Gwardii dowodzonej przez majora Sorokina, która atakując z kierunku Sępólna Wielkiego, około południa dotarła już do miejscowości Drzewiany, położonej około 9km na północny-wschód od Bobolic.

Rosyjski dowódca po zajęciu Drzewian wysłał trzy czołgi na rozpoznanie terenu do oddalonej o około kilometr miejscowości Stare Borne (niem. Hohenborn). W odległości ok. 300 metrów na północny - zachód od tej miejscowości przebiegała trasa kolejowa Bobolice-Drzewiany-Polanów. a równolegle do niej droga.

W Starym Bornem (niem. Hohenborn) rosyjski patrol natknął się na belgijskich jeńców wojennych, oddelegowanych do pracy w tamtejszym majątku ze Stalagu II B Hammerstein. Spotkanie z Rosjanami wspomina w swym pamiętniku jeden z nich, Albert Leblanc. Oto jego fragment: ”Żołnierz Gespard znający nieco język rosyjski (...) zobowiązał się poinformować Rosjan o naszym pobycie w obozie. (...) Po kilku minutach czołg zatrzymał się i we włazie pojawił się rosyjski żołnierz. (...) Gespard przedstawił naszą sytuację w obozie. (...) Trzej Rosjanie opuścili czołg (...), dotarli na teren gospodarstwa. (...) Wyjaśnili nam iż musimy opuścić obóz, gdyż Niemcy prawdopodobnie przeprowadzą przeciwnatarcie.(...) Równolegle do drogi, którą szliśmy, biegły tory kolejowe łączące Bobolice z Polanowem (...). Nagle na torach pojawił się pociąg pancerny z Bobolic, (...) zatrzymał się i natychmiast rozpoczęła się walka z trzema rosyjskimi czołgami. (...) Wskoczyliśmy do przysypanego śniegiem przydrożnego rowu. Leżeliśmy (...) około 20 minut cudem unikneliśmy śmierci od karabinów maszynowych...”.

Po krótkiej wymianie ognia z trzema czołgami (mapa: P-2), pociąg ruszył w kierunku Bobolic. Minął stację kolejową w Drzewianach i po przejechaniu odległości około jednego kilometra, został skutecznie ostrzelany przez Rosjan i unieruchomiony (mapa: P-3). Najprawdopodobniej rosyjskie czołgi i artylerię z 3 Brygady Pancernej Gwardii, która zajęła Drzewiany  rozmieszczono wzdłuż toru na stanowiskach ogniowych, w oczekiwaniu na przejazd pociągu. Zasadzka ta jak się okazało była udana.

Jak ustalił pan Bronisław Malinowski, wyglądało to następująco: Pociąg został skutecznie ostrzelany przez rosyjski czołg, ukryty obok obory gospodarstwa leżącego po południowej stronie drogi z Drzewian do Bobolic (mapa: P-4). Pociski uszkodziły lewą boczną osłonę lokomotywy i jej koła, uniemożliwiając jazdę. Pociąg został unieruchomiony i zniszczony (mapa: P-3), strona rosyjska utraciła w walce czołg atakujący ze stanowiska obok obory oraz obsadę karabinu maszynowego na stacji kolejowej w Drzewianach. Ustalenia te na podstawie własnych oględzin poczynił pan Bronisław Malinowski, który wiosną 1947 roku, już po zdjęciu przez Rosjan toru kolejowego oglądał teren walki, widział wraki pociągu i czołgu które stały w miejscu zniszczenia jeszcze kilka lat po wojnie, następnie zostały pocięte na złom. Zaraz po wojnie na poboczu nasypu  znajdowały się jeszcze dwie, prawdopodobnie pojedyncze, mogiły żołnierzy niemieckich, które obecnie trudno już znaleźć. Nie udało się natomiast ustalić panu B. Malinowskiemu jaki był dalszy przebieg tej walka od momentu unieruchomienia lokomotywy, jakiej broni  i w jakiej ilości użyli w dalszej walce Rosjanie, oraz co się stało z resztą załogi pociągu.

Niewątpliwie po unieruchomieniu przez wspomniany czołg artylerzyści pociągu skupili swój ogień na sprawcy uszkodzenia i zniszczyli go. W między czasie unieruchomiony pociąg, ze względu na duże wymiary i brak możliwości manewru, stał się łatwym celem dla rosyjskich  czołgów i dział. Jeśli nawet nie znajdowały się one w momencie rozpoczęcia potyczki na odpowiednich do otwarcia ognia pozycjach strzeleckich, to unieruchomienie pociągu dało im czas na ich zajęcie i podciągnięcie ewentualnych posiłków. Wysoce prawdopodobne jest, iż załoga pociągu zdając sobie sprawę ze swojego położenia rozpoczęła jego opuszczanie po uszkodzeniu lokomotywy.

 


Jak podają inne źródła Rosjanie do zniszczenia pociągu zaangażowali ok. 20 czołgów i 6 dział przeciwpancernych. Tak skoncentrowany ogień w kierunku nieruchomego i dużego celu jakim był skład pociągu szybko doprowadził do jego zniszczenia. W czasie walki dowódca pociągu i oficer piechoty zginęli, a reszta załogi (zgodnie z etatem powinna liczyć 143 osoby z czego 46 w plutonie szturmowym) poniosła znaczne straty i opuściła pociąg.

Prawdopodobnie jeden z wagonów z pociągu nr77 zniszczonego w okolicy Drzewian trafił do późniejszego polskiego pociągu pancernego Nr 3 "Huragan" formowanego po wojnie. Był to wagon artyleryjski z haubicą 10,5cm i stanowiskiem plot (Flak) z poczwórnie sprzężonymi działkami 20mm. W związku z tym, iż tory na trasie gdzie zniszczono pociąg nr77 został zdemontowane przez Rosjan latem 1945 i nigdy ich nie odbudowano, wątpliwe jest to czy udało by się ten wagon w całości przetransportować. Być może więc w polskim pociągu użyto identycznego wagonu pochodzącego ze składu innego pociągu tego samego typu BP-44.

Czy na tym zakończą się ustalenia dotyczące losów pociągu nr77? Mam nadzieję, że nie. Wciąż jeszcze można by zadawać pytania i wskazywać nieścisłości. Być może ponownie pojawi się ktoś jeszcze, kto będzie wiedział coś więcej na ten temat i zechce się tą wiedzą podzielić. Jeśli tak będzie to postaram się o tym napisać.

Jarosław Lemański 


Bibliografia:

Jape E., ”Bublitz Ein Knotenpunkt in der Weltgeschichte”. W:”Bublitzer Brief”, Nr 379/1984, S. 2-4

Leblanc Albert, „Stalag II B Hammerstein Arbeitskommando 914 Hohenborn” wyd. w Belgii w 1994.

Magnuski Janusz, „Niemiecki pociągi pancerne BP-42/BP-44”. W: „Nowa Technika Wojskowa” 1995 nr3 i nr4.

Malinowski Bronisław, „W sprawie pociągu pancernego pod Bobolicami”, W: http://mgokbobolice.info/mgok/print.php?sid=32

Miniewicz Janusz, Perzyk Bogusław, „Wał Pomorski”. Warszawa 1997.

Sawodny Wolfgang, „Panzerzüge des Deutschen Reiches 1904-1945“. Freiburg 1996.

Trojca Halina i Waldemar, „Panzerzüge – Pociągi Pancerne” cz.1. Warszawa 1995.

Fotografie 1 i 2 - ze zbiorów Prof. Dr W. Sawodny

Mapka - wykonał J. Lemański na podstawie szkicu Bronisława Malinowskiego