Z A   D R U T A M I

W latach II wojny światowej na terenie ziemi wałeckiej w oflagu Westfalenhof-Grossborn (obecnie Kłomino) prowadzona była działalność kulturalno-oświatowa. Jedną z form tej działalności była praca dziennikarska, prowadzona przez grupę zawodowych dziennikarzy warszawskich, którzy znajdowali się w obozie jenieckim.

            W obozie wydawano liczne nielegalne pisma, które przepisywano ręcznie, ukazywał się również dwutygodnik pt. „Za drutami”. Było to pismo legalne, cenzurowane przez władze niemieckie. Myśl wydawania pisma na powielaczu, którego nakład wynosił ok. 100 egzemplarzy, zrodziła się w lipcu 1940 r. Obóz znajdował się wówczas w Choszcznie, skąd niebawem został przeniesiony do Kłomina. Inicjatywa znalazła poparcie polskiego dowództwa, m.in. gen. Olbrychta i płk. Władysława Rozwadowskiego. Jej celem było udzielenie pomocy rozwijającemu się życiu kulturalnemu oraz przeciwdziałanie atmosferze przygnębienia, apatii i niepewności ogarniającej jeńców.

            Niemcy wyrazili zgodę na wydawanie dwutygodnika. Ukonstytuowała się redakcja w składzie: Marek Radzewicz (redaktor naczelny), ppor. Konstanty Turowski, ppor. Stanisław Gostkowski, por. Jan Kępiński, ppor. Juliusz Pollack, ppor. Feliks Pokrzywa, ppor. Jan Bóbr, ppor. Józef Iżycki (sekretarz redakcji), ppor. Zygmunt Weiss (dział sportowy), ppor. Mieczysław Nestorowicz (układ graficzny), ppor. Eugeniusz Wierzbicki, ppor. Mieczysław Malski, por. Stanisław Niczewski (rysunki i winiety) oraz Czesław Andrysiak (karykatury).

            Jedną z popularnych postaci w obozie był Leon Kruczkowski, który zajmował się kierownictwem literackim Teatru Symboli oraz reżyserował wiele przedstawień. Dzięki pracy scenicznej i zdobytemu w teatrze obozowym doświadczeniu, Kruczkowski, znany przedtem jako prozaik, po wojnie poświęcił się dramaturgii, odnosząc w tej dziedzinie sukcesy w Europie. Jego sztuki „Niemcy” oraz „Pierwszy dzień wolności” związane są z przeżyciami na ziemi wałeckiej. Koncepcja „Niemców” powstała jeszcze w czasie pobytu w obozie, czego dowodem jest m.in. nadanie niektórym postaciom niemieckim nazwisk i imion autentycznych strażników obozowych. Akcja „Pierwszego dnia wolności” związana jest z przeżyciami polskich oficerów wyzwolonych z obozu i przebywających chwilowo w Jastrowiu. W numerze 5/6 „Za drutami” z dnia 15 października 1940 r. ukazała się karykatura Leona Kruczkowskiego, który w piśmie tym publikował fragmenty prozy oraz okolicznościowe utwory poetyckie. Stałymi współpracownikami pisma byli m.in. Leon Kruczkowski, Józef Słowiński, Adam Rapacki oraz Feliks Przyłubski. Wielu z nich pracowało po wojnie w dziennikarstwie, teatrze, zajmowało się plastyką, architekturą oraz pracą literacką.

            W piśmie „Za drutami” prowadzono ciekawy dział dokumentacji poświęcony kampanii wrześniowej. Zabierali głos uczestnicy walk, m.in. major Henryk Sucharski, który opracował pierwszą relację z obrony Westerplatte. Znajdujemy tam wspomnienia uczestników walk o Hel, Warszawę oraz relacje samodzielnej grupy operacyjnej „Polesie”. Pismo publikowało fragmenty prozy artystycznej, poezje, recenzje z przedstawień teatru jenieckiego, rozprawki, reportaże oraz prowadziło szeroki dział informacji z życia obozu. W każdym niemal numerze umieszczano liczne karykatury i rysunki. W ciągu trzyletniej działalności pismo stało się prawdziwym zwierciadłem życia obozowego, spełniając, obok informacyjnej, przede wszystkim funkcję inspiratora życia kulturalnego, teatralnego, oświatowego i naukowego. Przyczyniało się do angażowania w tej pracy coraz większej ilości osób, które znajdowały swoje miejsce w jenieckiej społeczności.

            Przygotowane do druku materiały często wstrzymywane były przez cenzurę, która jednak, jak pisał M. Sadzewicz „była przez dłuższy czas mało spostrzegawcza i inteligentna. Niejedno udawało się przemycić. Później nie przybyło jej inteligencji, za to przybyło złośliwości”. Od roku 1941 gadzinówki niemieckie wydawane w języku polskim („Goniec Krakowski”, „Gazeta Ilustrowana”) – pisma przeznaczone dla polskich jeńców wojennych w Niemczech, zaczęły przedrukowywać niektóre artykuły, zaopatrując je w tendencyjne komentarze. Wynikało z nich, że w obozie życie jeńców było sielanką. Z tego m.in. powodu zaprzestano wydawania pisma.

            Badania nad dziejami kultury i oświaty w obozach jenieckich prowadził przed laty prof. Tadeusz Gasztold. Wśród problemów związanych z losami jeńców zainteresowały Gasztolda sprawy wykorzystywania przez nich możliwości rozwijania jakiejkolwiek aktywności oświatowo-kulturalnej, co należało do zagadnień całkowicie nierozpoznanych. W czerwcu 1972 roku T. Gasztold był współorganizatorem zjazdu w Koszalinie byłych jenieckich działaczy kulturalnych, w tym z oflagu Westfalenhof-Grossborn. Przeprowadził wówczas rozmowy z Leonem Kruczkowskim, Markiem Sadzewiczem oraz Stanisławem Ryszardem Dobrowolskim.


Biblioteka obozowa w oflagu Westfalenhof-Grossborn


Owocem studiów nad dziejami polskiej prasy obozowej są monografie pism: „Za drutami” (1980) oraz „Zagończyk” (1984). Tematykę kultury i oświaty jenieckiej prezentował T. Gasztold na konferencjach naukowych w Warszawie, Szczecinie, Choszcznie i Koszalinie. Kilka razy przebywał również w Wałczu, publikował m.in. w „Ziemi Nadnoteckiej” i „Tygodniku Pilskim”.

Przemysław Bartosik

PS. Wszystkich zainteresowanych niniejszym zagadnieniem odsyłam do drugiego numeru „Zeszytów Wałeckich”, który pojawi się na początku lutego. Zawarty w nim będzie m.in. 30-stronicowy artykuł autora o robotnikach przymusowych i jeńcach wojennych, którzy przebywali na ziemi wałeckiej w latach 1939-45. Problematyka ta nie jest przedawniona, dopóki żyją jeszcze świadkowie…